wtorek, 18 sierpnia 2015

Z wizytą u znajomych.

Była sobota, kolejny upalny dzień, siedzieliśmy w domu i dostawaliśmy na głowę. Zachciało mi się czegoś słodkiego. Czegoś, co by miało w sobie ciasteczko nadzienie czekolada. Okazało się, że zachciało mi się produktu firmy „dr Gerard”. To moja podświadomość mi podpowiadała. Żona tylko uśmiechnęła się powiedziała idź do Biedronki i sobie kup. To też poszedłem, kupiłem napoje dla dzieci i dla nas, banany i oczywiście najsmaczniejsze biszkopty i wafle. Gdy wróciłem do domu moja ukochana miała dla mnie wspaniałą wiadomość, zostaliśmy zaproszeni do znajomych. Cieszyłem się z dwóch powodów, pierwszy, że spotkam się kumplem a drugi, że mieszkają za miastem i zrobimy sobie wycieczkę rowerową. Wystawiliśmy rowery i ruszyliśmy. Po drodze zrobiliśmy krótką przerwę na zakupy, coś dla dzieci od „dr Gerard” oraz coś zimnego o słomkowej barwie dla tatusiów. Droga zajęła na dwadzieścia pięć minut. Tak mało, ponieważ synek wyrósł ze swojego roweru i byłem zmuszony wziąć go na bagażnik. Córunia jechała w foteliku na mamy rowerze. Gospodarze bardzo się ucieszyli jak nas zobaczyli, okazało się, że przygotowali dla nas niespodziankę. Wspaniałą kolację: ziemniaczki z ogniska, cukinia z grilla oraz kiełbasę z ogniska. Dla mnie mieszczucha taka wyżera to święto. Pieczone ziemniaczki w popiele to wspomnienie dzieciństwa. Najadłem się po korek jak to mówią samochodziarze. Dzieci nie było, ruszyły do ogrodu, gdzie jest trampolina, bramka i cały plac zabaw, zrobiły krótką przerwę na biszkopty i wafle. A na kolację zabrakło czasu, więc jadły skacząc na trampolinie. I gdy mieliśmy wsiadać na rowery, aby wrócić do domu, nadeszły czarne chmury, zrobiło się ciemno a w oddali słychać było grzmoty. Co robić? Emilia postanowiła, że rowery zostają a nas odwiezie autem do domu. Miała rację zanim dojechaliśmy na nasze osiedle, zaczęła się taka ulewa, że nie wiedzieliśmy czy to krople czy grad. A przez tą chwilę zanim dobiegliśmy od samochodu do klatki, całe dwadzieścia metrów byliśmy cali mokrzy.
Chciałbym podziękować i pozdrowić naszych przyjaciół, którzy nas zaprosili do siebie oraz nie byli obojętni na naszą niedolę, związaną z warunkami atmosferycznymi.

Dziękuję i pozdrawiam L K

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz