czwartek, 13 sierpnia 2015

Odpoczynek



Dzisiaj razem z mężem odpoczywamy w domu. Za oknem wciąż z nieba leje się żar a my mamy za sobą kolejne wakacyjne przygody i jak na razie przeszła nam ochota na następne. Wczoraj znów byliśmy z bratem i jego małą córeczką Zuzą nad wodę. Brat jak zawsze przewiózł nas okrężną drogą przez las. I tak z czterdziestu minutowej trasy czas przejazdu wydłużył się do dwóch godzin. Jeszcze do tego doliczyć trzeba zakupy i postój przed sklepem, podczas którego zjedliśmy lody. Zajęło nam to kolejne trzydzieści minut. Wreszcie zupełnie wymęczeni jazdą w nieklimatyzowanym samochodzie dotarliśmy nad jezioro. Piasek był tak gorący, że aż parzył w stopy, co przyśpieszyło kąpiel w wodzie. Woda również okazała się ciepła. Ogromnie przyjemnie było pluskać się z małą Zuzą, która wciąż śmiała się i dokazywała. Ochlapywała wodą tatę i nas na zmianę. Po chwili byłam mokra aż po czubek głowy. Tak samo mój mąż. Dłuższa kąpiel wzmogła odczucie głodu. Podczas wyjazdu z domu chciało mi się trochę jeść a teraz to już w ogóle zjadłabym chyba całego konia z kopytami. Tymczasem w torbie plażowej miałam same słodycze. Swój posiłek zaczęłam od kruchych wafli z nadzieniem kakaowym. Później wpadły mi w ręce pyszne ciastka z nadzieniem morelowym. Na koniec uczty z wyrobami Dr Gerarda wypiłam kilka łyków wody, która zrobiła się bardzo ciepła i niesmaczna. Po posiłku chwilę poleżałam. Zanim namyśliłam się na powrót do wody, mój brat już miał inne plany, ciągnął nas do samochodu. Według niego nadszedł czas na kolejny etap wycieczki. Musieliśmy się przebrać i jechać w nieznane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz