czwartek, 13 sierpnia 2015

Choroba

Cześć witam serdecznie, jaki ten los jest przewrotny? Za oknami temperatura spadła o kilka stopni a temperatura mojego organizmu poszła w górę. Na dodatek mam takie ataki kaszlu, że nie wiem czy wypluję płuca czy zawartość żołądka. Moja córeczka od kilku dni jest na antybiotyku. Zaczęło się od zaostrzenia astmy a skończyło na zapaleniu oskrzeli. No, więc jak i mnie tak pogięło to wybrałem się dzisiaj do lekarza. Na drogę wziąłem biszkopty. Tym razem kolejki prawie nie było i nie miałem czasu zjeść przysmaku „dr Gerard”. Diagnoza, początek zapalenia oskrzeli i siedem dni antybiotyku. Tak jak moja Marysia. Co zrobić wziąłem z domu kasę i do apteki? Jadąc tam zawsze się zastanawiam czy wziąć gotówkę czy kartę płatniczą? Istnieje poważne ryzyko przekroczenia limitu dziennego. Tym razem było znośnie nawet kupiłem sobie krople do oczu na alergię. I starczyło mi pieniędzy na markizy firmy „dr Gerard”. Uboższy o kilkadziesiąt złotych i z reklamówką leków wróciłem do domu, do dzieci, które od progu mnie przywitały pytaniami, kiedy idziemy na plac zabaw? A syn, idziemy pograć w piłkę? I zaraz szantaż, wczoraj obiecałeś, że pójdziemy. Co zrobić? Przy kawie i najlepszych markizach, starałem się wytłumaczyć moim ukochanym i niewymagającym dzieciom, że źle się czuję, boli mnie głowa i mam taki kaszel, że zaraz się przewrócę. Poskutkowało dopiero po południu poszliśmy na piłkę. Ale ze mnie STANOWCZY rodzic? Myślę o dzieciach w pierwszej kolejności a moje samopoczucie odchodzi na dalszy plan. Idąc na boisko nie mogłem zapomnieć zapasu wody mineralnej. Wziąłem też biszkopty, których nie zjadłem rano. A dla córeczki wziąłem parasol, aby mogła się schować w cieniu.

Stanąłem na bramce i dostałem, co chciałem. Syn dał mi taki wycisk strzelając rzuty karne i wolne, że dorobiłem się kontuzji nadgarstka i kilku siniaków. A przecież sport to zdrowie. Pozdrawiam LK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz