Cześć witam
serdecznie, jaki ten los jest przewrotny? Za oknami temperatura spadła o kilka
stopni a temperatura mojego organizmu poszła w górę. Na dodatek mam takie ataki
kaszlu, że nie wiem czy wypluję płuca czy zawartość żołądka. Moja córeczka od
kilku dni jest na antybiotyku. Zaczęło się od zaostrzenia astmy a skończyło na
zapaleniu oskrzeli. No, więc jak i mnie tak pogięło to wybrałem się dzisiaj do
lekarza. Na drogę wziąłem biszkopty. Tym razem kolejki prawie nie było i nie
miałem czasu zjeść przysmaku „dr Gerard”. Diagnoza, początek zapalenia oskrzeli
i siedem dni antybiotyku. Tak jak moja Marysia. Co zrobić wziąłem z domu kasę i
do apteki? Jadąc tam zawsze się zastanawiam czy wziąć gotówkę czy kartę
płatniczą? Istnieje poważne ryzyko przekroczenia limitu dziennego. Tym razem
było znośnie nawet kupiłem sobie krople do oczu na alergię. I starczyło mi
pieniędzy na markizy firmy „dr Gerard”. Uboższy o kilkadziesiąt złotych i z
reklamówką leków wróciłem do domu, do dzieci, które od progu mnie przywitały pytaniami,
kiedy idziemy na plac zabaw? A syn, idziemy pograć w piłkę? I zaraz szantaż,
wczoraj obiecałeś, że pójdziemy. Co zrobić? Przy kawie i najlepszych markizach,
starałem się wytłumaczyć moim ukochanym i niewymagającym dzieciom, że źle się
czuję, boli mnie głowa i mam taki kaszel, że zaraz się przewrócę. Poskutkowało
dopiero po południu poszliśmy na piłkę. Ale ze mnie STANOWCZY rodzic? Myślę o
dzieciach w pierwszej kolejności a moje samopoczucie odchodzi na dalszy plan.
Idąc na boisko nie mogłem zapomnieć zapasu wody mineralnej. Wziąłem też
biszkopty, których nie zjadłem rano. A dla córeczki wziąłem parasol, aby mogła
się schować w cieniu.
Stanąłem na
bramce i dostałem, co chciałem. Syn dał mi taki wycisk strzelając rzuty karne i
wolne, że dorobiłem się kontuzji nadgarstka i kilku siniaków. A przecież sport
to zdrowie. Pozdrawiam LK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz