piątek, 14 sierpnia 2015

Festyn z ciasteczkami

Witam. Co roku w moim mieście odbywa się festyn, poświęcony regionalnym daniom i wypiekom. Na deptaku ustawione są stoły i każdy może z nich korzystać, aby zaprezentować swoje dania. Moja przyjaciółka jest doskonała w wyrobach mącznych, uwielbia robić pierogi z różnym nadzieniem. Prowadzi niewielką gastronomię. Jej pierogi schodzą jak przysłowiowe świeże bułeczki. Poprosiła mnie, abym towarzyszyła jej w tym festynie. Zgodziłam się i przygotowałam jej niespodziankę. Pojechałam do sklepu i zakupiłam z dziesięć rodzaju różnych kruchych ciasteczek, takich jak krakersy i markizy. Wybrałam takiej firmy, która smakuje całej mojej rodzinie czyli ,,Dr Gerard”. Kiedy koleżanka ustawiała talerze z pierożkami , a było ich nie mało, ja ustawiłam wielką paterę przepysznych ciastek. Przyjaciółka zażartowała, że robię jej konkurencję.  Do naszego stolika podchodziło masę ludzi. Pierogi znikały w mgnieniu oka. Jednak każdy ze smakoszy sięgał jeszcze po kruche ciasteczka. Wielu osobom bardzo smakowały, prosili nas abyśmy powiedziały co to za firma. Nie ukrywałam i z dumą mówiłam, że są to produkty pana ,,Dr Gerard”. Ludzie się dziwili mówiąc, że jak to od doktora to na pewno są bardzo zdrowe, nie zaprzeczałyśmy. Po krótkich żartach tłumaczyłam ,że to jest taka firma, która w swoim asortymencie ma wiele smakołyków. Festyn trwał  do późnych godzin wieczornych. Jak tylko z przyjaciółką rozprowadziłyśmy towar i ulotki reklamujące jej małą firmę, zadzwoniliśmy po  nasze rodziny i mogłyśmy w spokoju z nimi w końcu świętować. Z ciekawością chodziłyśmy i próbowałyśmy różnych smacznych rzeczy. Wiele się nauczyłyśmy . Około godzimy dwudziestej drugiej zaczął przygrywać zespół muzyczny. Na placu ludzie zaczęli tańczyć, my z rodzinami też. Trzeba było jakoś, przed snem spalić te wszystkie kalorie. To był naprawdę fajny dzień. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz