wtorek, 11 sierpnia 2015

wczasy pod gruszą


Mam dwa tygodnie urlopu, które wykorzystałam na odwiedzenie rodziców Marka, którzy mieszkają daleko od nas. Rzadko się widujemy tylko na święta lub w wakacje. Mąż po zakończeniu roku szkolnego zawiózł dwoje naszych dzieci do nich. Jasiu i Małgosia są bliźniakami i mają po siedem lat. Bardzo lubią jeździć na wieś do rodziców.  Z teściami mieszka brat męża z żoną i dzieckiem. męża. Tam mają duże podwórko i piękny sad. My mieszkamy w mieście przy ruchliwej ulicy dlatego dobrze jak pociechy mają gdzie wyjechać. Inaczej wygląda życie w mieście, a inaczej na wsi. Teraz podczas urlopu pojechaliśmy na wieś.  Właśnie natrafiliśmy na zbiór zbóż i oczywiście pomagaliśmy.  Przywiozłam im do kawy całe opakowanie ciastek o nazwie wilczy apetyt i tor waflowy firmy Dr Gerarda. Przez jeden dzień byłam tylko gościem. W następnych dniach wskoczyłam w luźniejsze robocze ubranie i krzątałam się po domu oraz po sadzie. Kisiliśmy z teściową ogórki, korniszony i sałatki z cukinią i ogórkami. Nie znałam tego przepisu. Zapisałam sobie na kartce, by wypróbować go w domu. W sadzie rosną jabłka papierówki, śliwki, maliny i inne owoce. Jest także wyznaczone miejsce dla dzieci ze zjeżdżalnią. Założona siatka do grania i kosz do piłki. Prawdziwy plac zabaw. Wypoczynek prędko minął i trzeba ruszać w drogę powrotną. Jaś z Małgosią chcieli jeszcze zostać. Niestety już muszą pożegnać się z najbliższymi. Ze wsi przywieźliśmy trochę ogórków, ziemniaków i jarzyn. Muszę to wszystko wykorzystać i zrobić przetwory na zimę. Podczas jazdy zatrzymaliśmy się na krótki wypoczynek przy stacji benzynowej.  Dzieci namówiły nas na pyszne czekoladowe lody.  Po zjedzeniu lodów i wypiciu kawy mąż nabrał siły do dalszej jazdy, która trwała jeszcze dwie godziny. Podróż z maluchami wymaga dużej cierpliwości.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz