Mam dwa tygodnie urlopu, które wykorzystałam na odwiedzenie rodziców
Marka, którzy mieszkają daleko od nas. Rzadko się widujemy tylko na święta lub w
wakacje. Mąż po zakończeniu roku szkolnego zawiózł dwoje naszych dzieci do
nich. Jasiu i Małgosia są bliźniakami i mają po siedem lat. Bardzo lubią
jeździć na wieś do rodziców. Z teściami mieszka
brat męża z żoną i dzieckiem. męża. Tam mają duże podwórko i piękny sad. My
mieszkamy w mieście przy ruchliwej ulicy dlatego dobrze jak pociechy mają gdzie
wyjechać. Inaczej wygląda życie w mieście, a inaczej na wsi. Teraz podczas
urlopu pojechaliśmy na wieś. Właśnie
natrafiliśmy na zbiór zbóż i oczywiście pomagaliśmy. Przywiozłam im do kawy całe opakowanie
ciastek o nazwie wilczy apetyt i tor waflowy firmy Dr Gerarda. Przez jeden
dzień byłam tylko gościem. W następnych dniach wskoczyłam w luźniejsze robocze
ubranie i krzątałam się po domu oraz po sadzie. Kisiliśmy z teściową ogórki, korniszony
i sałatki z cukinią i ogórkami. Nie znałam tego przepisu. Zapisałam sobie na
kartce, by wypróbować go w domu. W sadzie rosną jabłka papierówki, śliwki,
maliny i inne owoce. Jest także wyznaczone miejsce dla dzieci ze zjeżdżalnią.
Założona siatka do grania i kosz do piłki. Prawdziwy plac zabaw. Wypoczynek
prędko minął i trzeba ruszać w drogę powrotną. Jaś z Małgosią chcieli jeszcze
zostać. Niestety już muszą pożegnać się z najbliższymi. Ze wsi przywieźliśmy
trochę ogórków, ziemniaków i jarzyn. Muszę to wszystko wykorzystać i zrobić
przetwory na zimę. Podczas jazdy zatrzymaliśmy się na krótki wypoczynek przy
stacji benzynowej. Dzieci namówiły nas
na pyszne czekoladowe lody. Po zjedzeniu
lodów i wypiciu kawy mąż nabrał siły do dalszej jazdy, która trwała jeszcze
dwie godziny. Podróż z maluchami wymaga dużej cierpliwości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz