wtorek, 11 sierpnia 2015

Jagodowa przygoda cd.

Witam. I… Tak zakończyłam opisywać Wam moją przygodę  na jagodach . Jak wspominałam z wielką radością obserwowałam jak mój koszyk wypełnia się owocami i to po brzegi, skutki uboczne sine łapki. W końcu wstałam z kolan  , sięgnęłam do kieszeni i wyjęłam paczkę krakersów mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”. Otworzyłam i wzięłam ciasteczko , zjadając go ze smakiem zaczęłam rozglądać się. Przez chwilę było mi to obojętne gdzie jestem. Przegryzając kolejne ciastko zaczęłam sobie uświadamiać, że w tym lescie jestem sama. Na horyzoncie nie widziałam nigdzie moich koleżanek. W trakcie zbierania jagód oddaliłam się od nich i nie wiedziałam teraz, w którą stronę mam iść. Zaczęłam panikować. Stres odebrał mi zdrowe myślenie. Kręciłem się miejscu w około swojej osi. W gardle zaschło i nie potrafiłam nic powiedzieć. Nie znałam tego lasu, nie miałam orientacji w terenie. W głowie miałam tysiące myśli, ale ani jedną rozsądną. W końcu z mojego gardła usłyszałam cichy szept Basia!!, po chwili znów, ale już mocniejszy Baśka!. Zaczęłam się drzeć, ale w koło było cicho. W myślach uspakajałam sama siebie. Tylko spokój może Ciebie uratować!, moja wyobraźnia widziała już tłumy dzikich zwierząt biegnących w moim kierunku. Kiedy tak sobie pokrzyczałam, przypomniałam sobie o telefonie. Niestety brak zasięgu. Teraz to się zaczęło na poważnie. Wrzeszczałam ,ale nigdzie się nie ruszałam. Po chwili zachrypłam. Uświadomiłam sobie, że moje krzyki na nic się nie zdadzą .Usłyszałam trzask łamanych gałęzi, oczy wyobraźni widziały jak jestem posiłkiem dla dzikich stworzeń. Przykucnęłam i czekałam co się wydarzy. Kamień spadł mi z serce, kiedy zobaczyłam obie koleżanki, które rechotały jak głupie. Ja wystraszona, a one ubawione po pachy. Okazało się, że gdy zobaczyły moją fascynację zbieractwa, to szły za mną i cały czas miały mnie na oku. Byłam szczęśliwa, kiedy wróciłam do domu. Oczywiście opowiadań na mój temat ,nie było końca. Stwierdziłam, że następnym razem, to kupię jagody, a nie będę się włóczyć po lesie, i nie namówią mnie za żadne skarby. Moja przygoda jak widzicie skończyła się dobrze. W domu z wielką przyjemnością usiadłam w fotelu z kubkiem kawy , zajadając się najsmaczniejszymi drażami ,,Dr Gerard” Pozdrawiam




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz