Witam.
I… Tak zakończyłam opisywać Wam moją przygodę
na jagodach . Jak wspominałam z wielką radością obserwowałam jak mój
koszyk wypełnia się owocami i to po brzegi, skutki uboczne sine łapki. W końcu
wstałam z kolan , sięgnęłam do kieszeni
i wyjęłam paczkę krakersów mojej ulubionej firmy ,,Dr Gerard”. Otworzyłam i
wzięłam ciasteczko , zjadając go ze smakiem zaczęłam rozglądać się. Przez
chwilę było mi to obojętne gdzie jestem. Przegryzając kolejne ciastko zaczęłam
sobie uświadamiać, że w tym lescie jestem sama. Na horyzoncie nie widziałam
nigdzie moich koleżanek. W trakcie zbierania jagód oddaliłam się od nich i nie
wiedziałam teraz, w którą stronę mam iść. Zaczęłam panikować. Stres odebrał mi zdrowe
myślenie. Kręciłem się miejscu w około swojej osi. W gardle zaschło i nie
potrafiłam nic powiedzieć. Nie znałam tego lasu, nie miałam orientacji w
terenie. W głowie miałam tysiące myśli, ale ani jedną rozsądną. W końcu z mojego
gardła usłyszałam cichy szept Basia!!, po chwili znów, ale już mocniejszy
Baśka!. Zaczęłam się drzeć, ale w koło było cicho. W myślach uspakajałam sama
siebie. Tylko spokój może Ciebie uratować!, moja wyobraźnia widziała już tłumy
dzikich zwierząt biegnących w moim kierunku. Kiedy tak sobie pokrzyczałam,
przypomniałam sobie o telefonie. Niestety brak zasięgu. Teraz to się zaczęło na
poważnie. Wrzeszczałam ,ale nigdzie się nie ruszałam. Po chwili zachrypłam.
Uświadomiłam sobie, że moje krzyki na nic się nie zdadzą .Usłyszałam trzask
łamanych gałęzi, oczy wyobraźni widziały jak jestem posiłkiem dla dzikich
stworzeń. Przykucnęłam i czekałam co się wydarzy. Kamień spadł mi z serce, kiedy
zobaczyłam obie koleżanki, które rechotały jak głupie. Ja wystraszona, a one
ubawione po pachy. Okazało się, że gdy zobaczyły moją fascynację zbieractwa, to
szły za mną i cały czas miały mnie na oku. Byłam szczęśliwa, kiedy wróciłam do
domu. Oczywiście opowiadań na mój temat ,nie było końca. Stwierdziłam, że następnym
razem, to kupię jagody, a nie będę się włóczyć po lesie, i nie namówią mnie za
żadne skarby. Moja przygoda jak widzicie skończyła się dobrze. W domu z wielką
przyjemnością usiadłam w fotelu z kubkiem kawy , zajadając się najsmaczniejszymi
drażami ,,Dr Gerard” Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz