JOGING
Kiedy tak obserwowałam na plaży młode dziewczyny, stwierdziłam, że tu i tam trzeba by było troszeczkę popracować nad sylwetką. Postanowiłam pobiegać dla poprawy kondycji i sylwetki. Zaczęłam zaraz następnego dnia po przyjeździe. Wstałam godzinę wcześniej, założyłam odpowiedni strój i dalej przygodo niech się stanie hihihi. Frodo wprost szalał z zachwytu. Ja biegłam, on mnie wyprzedzał i czekał machając zamaszyście ogonem przeszczęśliwy z super zabawy. W parku niewielu było spacerujących, jedynie kilka osób biegających tak jak ja lub trenujących nornic walking. Naprawdę było cudownie. Zieleń dawała poczucie spokoju i wytchnienia. Jestem przekonana, że każdemu z nas wyjdzie to na zdrowie. Po półgodzinnym biegu mój oddech stał się płytszy, to niestety świadczy tylko o braku dobrej kondycji. W drodze do domu towarzyszyło mi radosne szczekanie psa. Frodo nie wykazywał takiego zmęczenia jak ja, zadowolił się miską pełną wody i poszedł na swoje posłanie. Ja sapiąc jak lokomotywa poszłam pod prysznic. Zdążyłam jeszcze przed pracą wypić kubek gorącej kawy i bez wyrzutów sumienia zjeść kilka pysznych biszkoptów z firmy Dr Gerard. Pakując sobie śniadanie do torebki dorzuciłam paczkę krakersów. Będzie jak znalazł podczas długich godzin w pracy. Lubię słodycze i całe szczęście nie mam problemu z przemianą materii, ale kondycja to osobna sprawa. Trzeba nieźle się napocić, aby ją wypracować, a potem utrzymać. Tak to już jest w życiu, że nie ma nic za darmo. Zastanawiam się czy uda mi się namówić na wspólne bieganie którąś z koleżanek z pracy. Mogłybyśmy jeszcze pobiegać wieczorkiem kiedy to już obowiązki gospodyni domu pozwalają na chwilę wytchnienia od rodzinki. W towarzystwie na pewno jest milej i bezpieczniej. Nam kobietom bardzo zależy na wyglądzie i każda z nas chce coś w swojej sylwetce poprawić, więc pewnie nie będzie żadnego problemu ze znalezieniem chętnego do wspólnego joggingu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz