W tym roku wybrałam się z koleżanką na pieszą krakowską pielgrzymkę do Częstochowy. Za nim wyruszyłam
to zastanawiałam się co wziąść. Spakowałam dowód osobisty, różaniec, zeszyt i
długopis oraz pieniądze. Dwie pary butów, kilka par bawełnianych skarpet, bieliznę
osobistą, ciepły sweter, płaszcz
przeciwdeszczowy, kapelusz na głowę, mały podręczny plecak nóż, łyżkę, widelec,
kubek metalowy. Koleżanka miała namiot dwuosobowy i latarkę. Na bagażu była
wodoodporna wizytówka z imieniem, nazwiskiem, adresem, nazwą grupy i numerem
karty pielgrzyma. Wzięłam moje
lekarstwa, bandaże i talk. Także spakowałam paczkę markizów i biszkopcików
mojego ulubionego producenta Dr. Gerarda. Pielgrzymka była w dniach od 6 do 11 sierpnia
i zaczęła się mszą świętą na Wawelu. W pierwszym dniu zatrzymaliśmy się w
Wielkiej wsi. Przy kościele rozłożyliśmy namioty. W drugim dniu doszliśmy do
Kosmolowa. W trzecim dniu zatrzymaliśmy się w Ogrodzieńcu. W czwartym dniu
nocleg mieliśmy w Myszkowie. W piątym dniu doszliśmy do miejscowości Choroń.
Szósty i ostatni dzień pielgrzymowania był dla mnie najtrudniejszy, bo miałam
bardzo optarte nogi i ledwo szłam. Mogłam jechać samochodem przeworzącym
bagaże, ale nic nikomu nie mówiłam. Na Jasną Górę doszliśmy na godzinę 16,00. W
sumie przemierzyliśmy 152 kilometrów. Wieczorem pod szczytem Jasnej Góry
uczesniczyliśmy we mszy świętej.
Pielgrzymka jest czymś pięknym, wspaniałym czasem, gdzie możemy poznać
fantastycznych ludzi, z którymi zaprzyjaźnimy się. Jest tam pełno radości,
każdy staje się bratem i siostrą.
Wszyscy są życzliwi, mili, pomocni.
Odpoczywając w namiocie częstowaliśmy się przepysznymi ciastkami Dr
Gerarda. Podczas pielgrzymowania pogoda była wspaniała. Trochę było za gorąco,
ale jakby padał deszcz to byłoby jeszcze gorzej. Jasna Góra oblężona jest
tłumami pielgrzymów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz