wtorek, 11 sierpnia 2015

piesza pielgrzymka


W tym roku wybrałam się z koleżanką na pieszą krakowską  pielgrzymkę do Częstochowy. Za nim wyruszyłam to zastanawiałam się co wziąść. Spakowałam dowód osobisty, różaniec, zeszyt i długopis  oraz pieniądze. Dwie pary butów, kilka par bawełnianych skarpet, bieliznę osobistą,  ciepły sweter, płaszcz przeciwdeszczowy, kapelusz na głowę, mały podręczny plecak nóż, łyżkę, widelec, kubek metalowy. Koleżanka miała namiot dwuosobowy i latarkę. Na bagażu była wodoodporna wizytówka z imieniem, nazwiskiem, adresem, nazwą grupy i numerem karty pielgrzyma.  Wzięłam moje lekarstwa, bandaże i talk. Także spakowałam paczkę markizów i biszkopcików mojego ulubionego producenta Dr. Gerarda. Pielgrzymka była w dniach od 6 do 11 sierpnia i zaczęła się mszą świętą na Wawelu. W pierwszym dniu zatrzymaliśmy się w Wielkiej wsi. Przy kościele rozłożyliśmy namioty. W drugim dniu doszliśmy do Kosmolowa. W trzecim dniu zatrzymaliśmy się w Ogrodzieńcu. W czwartym dniu nocleg mieliśmy w Myszkowie. W piątym dniu doszliśmy do miejscowości Choroń. Szósty i ostatni dzień pielgrzymowania był dla mnie najtrudniejszy, bo miałam bardzo optarte nogi i ledwo szłam. Mogłam jechać samochodem przeworzącym bagaże, ale nic nikomu nie mówiłam. Na Jasną Górę doszliśmy na godzinę 16,00. W sumie przemierzyliśmy 152 kilometrów. Wieczorem pod szczytem Jasnej Góry uczesniczyliśmy we mszy świętej.  Pielgrzymka jest czymś pięknym, wspaniałym czasem, gdzie możemy poznać fantastycznych ludzi, z którymi zaprzyjaźnimy się. Jest tam pełno radości, każdy staje się  bratem i siostrą. Wszyscy są życzliwi, mili, pomocni.  Odpoczywając w namiocie częstowaliśmy się przepysznymi ciastkami Dr Gerarda. Podczas pielgrzymowania pogoda była wspaniała. Trochę było za gorąco, ale jakby padał deszcz to byłoby jeszcze gorzej. Jasna Góra oblężona jest tłumami  pielgrzymów.   

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz