Gąsienicowy ciąg
dalszy.
Witajcie w poprzednim blogu zachęcałam Was do poznawania naszych
polskich gór . Tatry kryją wiele tajemnic. Dzisiaj będę
kontynuować drogę do gąsienicowego stawu. Cały czas idziemy
niebieskim szlakiem. Teraz jesteśmy u podnóża hali gąsienicowej.
Nasz organizm daje już porządny sygnał zmęczenia, braku
pożywienia. Wszyscy są wymęczeni. Jemy posiłek a na końcu każdy
dostał po kruchym ciastku czyli rogaliku pudrowanym i
biszkopcie ale nie takim zwykłym jest to Migotka
ciastko biszkoptowe wypełnione kremem wiśniowym oblane polewą DR
GERARDA. Same pyszności od razu dostaliśmy energii. Rośnie tutaj
niesamowita roślinność, która ma podłoże wilgotne dlatego si
dobrze czuje. Zaobserwowaliśmy, że niektóre mają ogromne liście
na których jeszcze znajdowała się rosa podobna do małych kuleczek
skrzących się w promieniach słońca. Jest to piękny widok. Zapach
też jest niesamowity inaczej się oddycha wydobywa się on z
będących tu roślin. Teren jest odsłonięty idziemy lasem, i
lepiej się wędruje, choć co jakiś czas słońce daje o sobie znać
i trzeba się okrywać. Komary gryzą niesamowicie. Dlatego wszyscy
ucieszyliśmy się kiedy wyszliśmy na wolną przestrzeń i
ujrzeliśmy widok majestatycznych, kamienistych, strzelistych gór.
Przed nami rozciąga się dolina Jaworzynki. Droga nadal kamienista.
Jesteśmy na grzbiecie zbocza. Mijamy przełęcz między kopami na
wysokości 1499 m. Stąd rozciąga się widok na całą dolinę,
która usiana jest pagórkami i górami na Zakopane. Teraz ukazały
się całe pasma górskie, które rozciągają się na całej
długości, tak jak przed halą gąsienicową ten sam widok. Drzewa
iglaste, łąka z kosodrzewina tworzy jak by halę. Przechodząc
blisko tych łąk można zauważyć leżący w masywie skalnym śnieg.
Tu gorąco a tam zima.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz