GRZYBOBRANIE 2
Czas było zająć się psami. Nasi podopieczni dostali swoją porcję suchej karmy i pełną miskę świeżej wody. Na to wszystko oburzała się pani Aniela. Chciała nakarmić je gotowaną kaszą z mięsem. Tłumaczyłyśmy jej z Ewą, że nasze psy nie jedzą takich rzeczy, że to im może zaszkodzić, że są nauczone jeść tylko psie jedzenie. Myślę, że do końca nam nie uwierzyła. Jestem przekonana, że podczas naszej nieobecności dokarmiała je ludzkim jedzeniem. Na pewno sądziła, że psom dzieje się krzywda, kiedy jedzą suchą karmę. Po śniadaniu Frodo i Fiona razem z Zosią poszli bawić się przed leśniczówką. Teraz nadszedł czas na poranną kawę i małe co nie co. Z przyjemnością delektowałyśmy się pysznymi markizami i słodkimi drażami z firmy Dr Gerard przy kubku mocnej, aromatycznej kawy. Potem pani leśniczyna przegnała nas z kuchni nie chcąc naszej pomocy przy zmywaniu i przygotowaniu obiadu. Kazała nam pochodzić sobie po lesie i nawdychać się świeżego powietrza i odpoczywać. Z zachwytem podziwialiśmy otaczające nas stare dęby, cieszyliśmy się ich bliskością. Obie żałowałyśmy, że nie zabrałyśmy z sobą naszych szkicowników. Musimy tu jeszcze koniecznie wrócić, aby spróbować oddać na płótnie piękno otaczającego nas krajobrazu. Na razie musiałyśmy zadowolić się kilkoma zdjęciami z telefonu komórkowego. To jednak nie oddawało tego szczególnego uroku otoczenia. Było tak dobrze, spokojnie. Nie chciało się nawet myśleć o powrocie. Dzień minął szybko. To zresztą nic dziwnego , w tak doborowym towarzystwie i otoczeniu zawsze jest nam za mało. Było nam tu bardzo dobrze. Odczuwamy niedosyt towarzystwa obecnych tu ludzi i przyrody. Po licznych pożegnaniach i obietnicach powrotu, ruszyliśmy w drogę do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz