Dzień dobry.
Ale czy zawsze. Dzisiejszy dla moich dzieci na pewno tak. Odwiedził je kolega
ze szkoły, który zawsze przynosi jakiś produkt „dr Gerard”. Tak, więc zawsze
jest mile widziany przez moje skarby. Mój dzień zaczął się jednak od wizyty
kontrolnej u pediatry, córka Zosia jest już zdrowa. W nagrodę dostała smaczne
pierniki i chłodny napój owocowy. Po opuszczeniu przychodni dostałem wiadomość,
że odwiedzi nas kuzyn mieszkający poza miastem. Szybko musiałem zmienić
harmonogram dnia. Jedno było pewne muszę zorganizować kruche wafle do kawki.
Jednym z punktów była wizyta w Galerii, gdzie pracuje mój brat. Dzieci bardzo
lubią odwiedzać wuja, ponieważ pracuje w sklepie a RTV AGD. Następnie mieliśmy
iść do restauracji pod wielką M. Gdy zmieniła się liczba osób w moim gronie,
byłem zmuszony do odwiedzenia ściany płaczu. Z pełnym portfelem i grupą
dzieciaków złożyliśmy zamówienie. Po pół godzinie mogliśmy opuścić galerię.
Dodam, że w dobrych nastrojach. Po krótkim spacerku, kiedy znaleźliśmy trochę
cienia zjedliśmy kruche wafle i poszliśmy na wypoczynek do domu. Tam nastąpiła
wojna płci, trzech chłopaków i jedna dziewczyna. I do tego najmłodsza. Oni chcą
grać w FIFA 15 a ona, aby zwrócić na siebie uwagę zaczęła ich łaskotać, gonić i
co było najbardziej bolesne dla facetów, zaczęła ich przytulać. A panowie
uciekali przed małolatą jak poparzeni. Ja, aby nie zwariować uciekłem do innego
pokoju, aby wypić kawę i przekąsić coś od „dr Gerard”. Niestety dochodziły do
mnie odgłosy zabawy, kłótni i nie wiem czy grali na padach czy ustami. Tak
krzyczeli, że musiałem interweniować zanim sąsiedzi przysłaliby policję. I tak
około półtorej godziny. Potem nakazałem im zabawę klockami Lego. I zapanowała
cudowna cisza. Gdy wszyscy zgłodnieli przygotowałem herbatę i dla każdego
pierniki.
Pozdrawiam serdecznie wszystkie
Panie Nauczycielki, Przedszkolanki, Świetliczanki itd. Wasza praca z dziećmi
jest jak misja lub powołanie Jesteście wspaniałe. L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz