Rok temu podczas picia kawy oraz
degustacji smacznych pierniczków i biszkoptów Dr. Gerarda koleżanka namówiła
mnie na studia trzeciego wieku. Chcieliśmy jeszcze coś zmienić w swoim życiu.
Ona tak mówiła zachęcająco, że w końcu zapisaliśmy się do Jagiellońskiego Uniwersytetu
Trzeciego Wieku. Za nim podjęłam tak
śmiałą decyzję to porozmawiałam z dwiema moimi córkami, które już dawno założyły
swoje rodziny i mieszkają we własnych domach. Niedaleko od nas, bo około 20
kilometrów. Ja z mężem mieszkam w Krakowie. Już nie pracuję zawodowo, natomiast
mąż dorywczo coś jeszcze robi. Córki ucieszyły się z mojego wyboru i nawet
bardzo mnie zachęcały. Natomiast mąż mnie wyśmiał. Szczerze mówiąc nie liczyłam
na jego poparcie. Na początku trudno było przystosować się do tych wykładów.
Najbardziej nie lubię języków obcych, chociaż trochę umiem angielski. Dlatego
podczas studiów wybrałam ten język. Najbardziej zależało mi na kontaktach z
ludźmi. Dla mnie najciekawszymi wykładami
to historia miasta Krakowa. Organizowane
były wspólne wyjścia do kina, teatru, muzeum. Poznałam wiele ciekawych ludzi, z
którymi przez wakacje utrzymywałam kontakty telefoniczne. Na tych studiach ważną
rolę ogrywa aktywność fizyczna. Dwa razy w tygodniu mieliśmy spacery na kijkach
nordic walking w parku AWF pod przewodnictwem fizjoterapeuty. Ona szkoliła nas
w poprawnym chodzeniu. Dowiedzieliśmy się ciekawych informacji. Podczas marszu wzmacniane są zarówno górne, jak i dolne partie ciała, co przekłada się
na wiele korzyści dla naszego organizmu. Nordic walking odciąża cały aparat
ruchowy, redukuje też obciążenie kolan i pleców, uwalnia napięcia w obszarze
ramion i karku, podnosi boczną ruchomość partii szyjnej i kręgosłupa, zapewnia
również utrzymanie lepszej postawy marszu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz