piątek, 21 sierpnia 2015

Piknik z kruchymi ciasteczkami

Witam wszystkich. Koniec sierpnia , za progiem wrzesień i jesień. Ale jeszcze mamy upalne lato i z niego trzeba się cieszyć. Postanowiłam z rodziną urządzić pożegnalny piknik. Od rana krzątałam się po kuchni robiąc zapasy na piknik. Miedzy czasie rozkoszowałam się najsmaczniejszymi biszkoptami firmy ,,Dr Gerard’’. Wraz z rodziną postanowiliśmy pojechać nad jezioro, ale nie na weekend tylko w tygodniu. Mieliśmy nadzieję, że będzie mniej ludzi. Jezioro znajduje się kilka kilometrów od naszego miasta, więc ludzi w weekendy jest mnóstwo. Jak panowały te wielki upały nie było miejsca na rozłożenie koca. Trzeba było stać w odzie, a potem iść kilka ładnych metrów do swoich pozostawionych rzeczy. Wiadomo nie wszyscy na raz mogliśmy korzystać z wody, ktoś zawsze musiał pozostać na tak zwanej straży, i oczywiście  z tego powodu były kłótnie.. Jednak dziś miało być inaczej . Liczyliśmy na to , że ludzie pracują  lub powyjeżdżali gdzieś dalej. Od rana pakowałam i krzątałam się po kuchni. Dzieci jeszcze spały , mąż przeglądał samochód i zanosił gotowe rzeczy na wyjazd. Jeszcze poprosiłam go żeby pojechał do sklepu i kupił kruche ciasteczka i krakersy, bo wiem, że te co są to znikną jeszcze przy śniadaniu. Jednak mąż postanowił zakupy zrobić już w trakcie jazdy. Powiedział ,ze zatrzymamy się na chwilę i zrobimy szybkie zakupy. Nie sprzeciwiałam się, niech tak będzie. Dzieci spały dziś coś za długo postanowiłam je zbudzić, szkoda było dnia. Kiedy weszłam do ich pokoi , już byli gotowi. Zdziwiłam się, że tak cicho się zachowują i nie wrzeszczą na siebie. Uśmiechnęłam się i pomyślałam, że to będzie miły dzień. Szybkie śniadanie. sprzątanie i jesteśmy już wszyscy w samochodzie. W następnym poście napiszę Wam jak było nad jeziorem . Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz