czwartek, 6 sierpnia 2015

Ewakuacja


Zasiedzieliśmy się u naszych kuzynów aż niemal do zachodu słońca. Podczas gdy już dawno powinniśmy być w drodze powrotnej do domu, dopiero pakowaliśmy się do samochodu. Mój brat nie za bardzo lubi kierować w nocy, dlatego wpadł na jeden ze swoich genialnych pomysłów. Oznajmił nam, że zamierza pojechać na skróty przez las. W ten sposób zaoszczędzi czas i będziemy szybciej w domu. OK – jeśli tak trzeba, to niech tak będzie – zgodziliśmy się z bratem. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy na co się piszemy. Jadąc, po drodze zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej. Brat zatankował samochód do pełna a ja korzystając z okazji kupiłam coś do pochrupania podczas drogi. Były to moje ulubione draże od Dr Gerarda w smakowitej polewie czekoladowej. Z wierzchu gorzka czekolada natomiast w środku delikatne kruche ciasteczko. Zuza i Marta chciały zaraz otworzyć draże ale mój brat powiedział, że żadnego jedzenia w samochodzie nie będzie. Z żalem pyszne słodycze poszły do bagażnika a my pojechaliśmy w las. Było coraz ciemniej a my wciąż jechaliśmy i jechaliśmy gęstym dzikim i bezkresnym lasem. W pewnym momencie brat wyciągną tableta i szukając w nim czegoś powiedział, że nigdy jeszcze tędy nie jechał i wygląda na to, że zabłądziliśmy. Teraz już wiedzieliśmy, że w tablecie chciał odnaleźć za pomocą GPS drogę do domu. Nic z tego. Jego urządzenie nie działało tak jak należy. Ruszyliśmy przed siebie. Zdawało się, że leśna droga prowadzi do nikąd. Stawała się coraz bardziej wyboista i bardziej porośnięta zielskiem. Wyglądała tak jakby  nikt nią nie jeździł. Spód samochodu co chwila zaczepiał o zarośla wydając przy tym niepokojące dźwięki. Nagle poczuliśmy w samochodzie swąd gazu. Brat zahamował. Otworzył drzwi i krzyknął do nas: Wysiadajcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz