czwartek, 13 sierpnia 2015

Przygoda w górach cd.

Witam. Jak wspomniałam w poprzednim poście, góry są piękne do oglądania, ale nie do spacerowania, oczywiście dla mnie. Więc z kruchymi ciasteczkami ,,Dr Gerard” udałam się nad rzekę i opalając się na kocyku oglądałam piękne góry. Zbite kolano to nie wszystko co na mnie czekało jeszcze tego samego dnia. Upał , upał i jeszcze raz upał. Po jakimś czasie znów się zanurzyłam w wodzie, tym razem byłam już ostrożniejsza i nie uszkodziłam sobie drugiej nogi. Kiedy wróciłam na koc sięgnęłam do koszyka po ciasteczko nadziewane czekoladą i z przerażeniem zobaczyłam, że obok koszyka na kamieniu leży coś długiego. Wcześniej tego nie zauważyłam. Byłam w szoku, moje pierwsza myśl wąż! Siedziałam jak sparaliżowana, nie wiedziałam co mam robić , krzyczeć, uciekać, byłam całkowicie zablokowana. Przypomniałam sobie opowieści, ile jest węży w górach i że one sobie leżą i się wygrzewają gdzie chcą. Nie wiem ile czasu tak siedziałam, kiedy w pewnym momencie usłyszałam głos koleżanki, jeszcze nie masz dość słońca? Popatrzyłam na nią i powiedziałam cicho tu jest wąż!. Ona rozejrzała się i zapytała  gdzie? Tu! pokazałam głową. Koleżanka podeszła i zaczęła się głośno śmiać. Nie wiedziałam co w tym jest zabawnego . Pokiwa tylko głową i powiedziała ,że mam bujną wyobraźnie, ze starego sznurka zrobiłam strasznego węża. Ulżyło mi. Razem wróciłyśmy na kwaterę. Wieczorem oczywiście było mnóstwo śmiechu ze mnie i mojej przygody w wodzie i z wężem. Co niektórzy żartowali, dobrze że nie widzę białych myszek. Sięgając po kolejne ciasteczko markizy ,,Dr Gerard”, postanowiłam, że następnego dnia pójdę w góry. Koleżanki i koledzy już przepowiadali co nas jutro spotka z moim szczęściem i wyobraźnią. Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz