wtorek, 18 sierpnia 2015

LEŚNICZÓWKA

LEŚNICZÓWKA
Podczas  naszej wycieczki rowerowej spotkaliśmy zaprzyjaźnionego  leśniczego. Okazało się, że jego leśniczówka jest nie daleko stąd  i serdecznie nas zaprasza na poczęstunek. Troszeczkę zaskoczeni i onieśmieleni przyjęliśmy zaproszenie. W progu z  miłym uśmiechem na twarzy przywitała nas żona gospodarza. Nasze zażenowanie wkrótce ustąpiło. Pani leśniczyna poczęstowała nas zupą grzybową, pieczonymi ziemniakami z gzikiem. Tak proste, a zarazem wyjątkowe jedzenie smakowało  wyśmienicie. Poplotkowaliśmy trochę o pogodzie, suszy, zagrożeniach dla lasów i mieszkających w nim zwierzętach. Leśniczy szczerze się martwił o przetrwanie  wszystkich mieszkańców lasu jak i o sam las. Często nie zdajemy sobie  do końca sprawy jakie konsekwencje niesie za sobą taki wręcz  afrykański  upał. Po obiedzie poczęstowano nas wyborną kawą i sernikiem na zimno zrobionym na spodzie z biszkoptów z firmy Dr Gerard. Długo śmiałyśmy się z panią Anielą  z naszych upodobań co do produktów z Firmy Dr Gerard. Przyznałam się ze śmiechem do tego, że jestem łasuchem na słodycze. Pani Aniela przyjaźnie poklepała mnie po  ramieniu  i przysunęła bliżej mnie  miseczkę wypełnioną smakowitymi drażami. Leśniczyna była lekko rozczarowana kiedy odmówiliśmy  poczęstunku swojską nalewką. Dopiero po wyjaśnieniu, że przyjechaliśmy tutaj na rowerach ze zrozumieniem skinęła głową. Ten fakt jej umknął, nie widziała jak prowadziliśmy dróżką rowery, które potem postawiliśmy w cieniu za domem. Niespodziewane spotkanie, smaczny poczęstunek, staropolska gościnność tych ludzi sprawiły, że umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Tym razem leśniczy obiecał pokazać nam miejsca, gdzie rosną jeszcze grzyby, bo susza i w tym wypadku narobiła dużych szkód. My ze swej strony szczerze zapraszaliśmy ich do nas, ale oni  z dobrodusznym uśmiechem stwierdzili, że w lesie jest znacznie przyjemniej, a pogadać, napić się i pojeść można wszędzie. Tak więc teraz moja kolej na przygotowanie obiadu, który zasmakowałby  naszym gospodarzom. Muszę obgadać wszystko z Ewą. Ona zna lepiej rodzinę leśniczych, więc pewnie mi coś mądrego doradzi.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz