Wielkimi krokami zbliża się rozpoczęcie roku szkolnego.
Właśnie mój synek Michałek idzie do pierwszej klasy. Kupiłam parę rzeczy, ale
jeszcze dużo trzeba dokupić. W sobotę z tego powodu pojechaliśmy z mężem i
synem na poszukiwanie najpotrzebniejszych rzeczy. Na początku wstąpiliśmy do
księgarni i kupiłam synowi pióro, by uczył się ładnie pisać. Zeszyty, farby,
kredki i inne materiały potrzebne dziecku na zajęciach. Najdroższe są książki. Nie
kupiłam w księgarni wszystkich książek, bo ich po prostu nie było To one
przyprawiają mnie o ból głowy. Przez tak ciężkie plecaki dzieci krzywią sobie
kręgosłupy. Dobry plecak to podstawa w nauczaniu. Dlatego za nim kupiliśmy to zwróciliśmy
na niego szczególną uwagę. Wybraliśmy lekki i szeroki plecak, który ma
usztywnioną tylną ściankę. Na kręgosłup jest mniejszy nacisk.. Przy noszeniu
przez dziecko takiego miękiego plecaka
kształtuje u niego prawidłową postawę.
Ten plecak sporo kosztował, ale warto było. Był koloru czarnego i
zielonego. Oczywiście nie zapomnieliśmy
o stroju na zajęcia sportowe. Za nim go kupiliśmy, to syn przymierzył go.
Bardzo mu się spodobał. Był w kolorze niebieskim z nadrukiem z tyłu i z przodu.
Buty sportowe z ortopedyczną wkładką.
Robiliśmy te zakupy przez cztery godziny. Już byliśmy zmęczeni
chodzeniem po sklepach. Kupiliśmy sobie ciastka Dr. Gerarda o nazwie markizy i
pierniczki. Usiedliśmy na ławce przed marketem i jedliśmy popijając
pepsi colą. Posiliśmy się i dopiero mogliśmy ruszać w powrotną drogę. Trochę
mąż niecierpliwił się chodząc z nami od stoiska do stoiska. Ja go w domu
ostrzegałam, że taka sytuacja nastąpi. Jednak wybrał nasze towarzystwo. Do domu
przyjechaliśmy bardzo zadowoleni z zakupów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz