wtorek, 18 sierpnia 2015

szkolna wyprawka


Wielkimi krokami zbliża się rozpoczęcie roku szkolnego. Właśnie mój synek Michałek idzie do pierwszej klasy. Kupiłam parę rzeczy, ale jeszcze dużo trzeba dokupić. W sobotę z tego powodu pojechaliśmy z mężem i synem na poszukiwanie najpotrzebniejszych rzeczy. Na początku wstąpiliśmy do księgarni i kupiłam synowi pióro, by uczył się ładnie pisać. Zeszyty, farby, kredki i inne materiały potrzebne dziecku na zajęciach. Najdroższe są książki. Nie kupiłam w księgarni wszystkich książek, bo ich po prostu nie było To one przyprawiają mnie o ból głowy. Przez tak ciężkie plecaki dzieci krzywią sobie kręgosłupy. Dobry plecak to podstawa w nauczaniu. Dlatego za nim kupiliśmy to zwróciliśmy na niego szczególną uwagę. Wybraliśmy lekki i szeroki plecak, który ma usztywnioną tylną ściankę. Na kręgosłup jest mniejszy nacisk.. Przy noszeniu przez dziecko takiego  miękiego plecaka kształtuje u niego prawidłową postawę.  Ten plecak sporo kosztował, ale warto było. Był koloru czarnego i zielonego.  Oczywiście nie zapomnieliśmy o stroju na zajęcia sportowe. Za nim go kupiliśmy, to syn przymierzył go. Bardzo mu się spodobał. Był w kolorze niebieskim z nadrukiem z tyłu i z przodu. Buty sportowe z ortopedyczną wkładką.  Robiliśmy te zakupy przez cztery godziny. Już byliśmy zmęczeni chodzeniem po sklepach. Kupiliśmy sobie ciastka Dr. Gerarda o nazwie markizy i pierniczki. Usiedliśmy na ławce przed marketem i jedliśmy  popijając pepsi colą. Posiliśmy się i dopiero mogliśmy ruszać w powrotną drogę. Trochę mąż niecierpliwił się chodząc z nami od stoiska do stoiska. Ja go w domu ostrzegałam, że taka sytuacja nastąpi. Jednak wybrał nasze towarzystwo. Do domu przyjechaliśmy bardzo zadowoleni z zakupów.          

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz