czwartek, 13 sierpnia 2015

Rocznica

Witam gorąco w ten kolejny upalny dzień. Ja już nie wiem, za jakie grzechy Bozia karze nas takimi temperaturami. Przecież tropikalna pogoda powinna nawiedzać Afrykę a nie środkową Europę. W moim domu nie tylko ludzie cierpią, ale też sprzęt elektroniczny. Syna laptop przestał się odpalać. Pocieszam się, że lodówka działa i słodycze „dr Gerard” są pyszne. A teraz o czymś przyjemniejszym. Kilka dni temu byliśmy zaproszeni na rocznicę ślubu. Rodzina mieszka na wsi, więc zaplanowano spotkanie w ogrodzie, na godzinę osiemnastą. Tak, aby można by było wytrzymać a nawet potańczyć. Dzieci mają wakacje i również były zaproszona na nocowanie pod namiotem. Ale były szczęśliwe. Poprosiły nas byśmy kupili kruche ciastka oraz draże w czekoladzie. Po krótkiej naradzie w ramach prezentu kupiliśmy ekskluzywny zestaw do wina wraz z dobrym winem (nie typu MAMROT). Gdy przyszedł dzień imprezy, wystroiliśmy się odpowiednio do miejsca uroczystości. Elegancko i sportowo. Dżinsy, koszulka i marynarka tylko przy życzeniach. Pogoda dopisała był piękny sobotni wieczór. Zjechała się większość rodziny. Niektórych z gości spotykam tylko na pogrzebach. Co mnie zdziwiło to, to jak gospodarze zadbali o dzieci. Były namioty, trampolina, domek na drzewie i piaskownica. A także lodówka przenośna a w niej kruche ciastka i draże. O dorosłych zadbano jak o rodzinę królewską. Stoły uginały się pod ciężarem jedzenia. Mięsiwo gotowane, smażone, z grilla, sałatki, galarety, bigosy, leczo, ryby w każdej postaci no i wszelaki alkohol. A po obiedzie do pracy ruszył wynajęty muzyk, który swoją grą bawił nas do białego rana. Tylko dzieci były odrobinkę niezadowolone, bo dorośli podjadali im smakołyki „dr Gerard”. Ze wstydem przyznam, że ja również nie mogłem się powstrzymać od zjedzenia tych słodyczy. To był niezapomniany wieczór, zarówno dla nas jak i dzieci.

Pozdrawiam L K  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz