Witam gorąco w
ten kolejny upalny dzień. Ja już nie wiem, za jakie grzechy Bozia karze nas
takimi temperaturami. Przecież tropikalna pogoda powinna nawiedzać Afrykę a nie
środkową Europę. W moim domu nie tylko ludzie cierpią, ale też sprzęt
elektroniczny. Syna laptop przestał się odpalać. Pocieszam się, że lodówka
działa i słodycze „dr Gerard” są pyszne. A teraz o czymś przyjemniejszym. Kilka
dni temu byliśmy zaproszeni na rocznicę ślubu. Rodzina mieszka na wsi, więc
zaplanowano spotkanie w ogrodzie, na godzinę osiemnastą. Tak, aby można by było
wytrzymać a nawet potańczyć. Dzieci mają wakacje i również były zaproszona na
nocowanie pod namiotem. Ale były szczęśliwe. Poprosiły nas byśmy kupili kruche
ciastka oraz draże w czekoladzie. Po krótkiej naradzie w ramach prezentu
kupiliśmy ekskluzywny zestaw do wina wraz z dobrym winem (nie typu MAMROT). Gdy
przyszedł dzień imprezy, wystroiliśmy się odpowiednio do miejsca uroczystości.
Elegancko i sportowo. Dżinsy, koszulka i marynarka tylko przy życzeniach.
Pogoda dopisała był piękny sobotni wieczór. Zjechała się większość rodziny.
Niektórych z gości spotykam tylko na pogrzebach. Co mnie zdziwiło to, to jak
gospodarze zadbali o dzieci. Były namioty, trampolina, domek na drzewie i
piaskownica. A także lodówka przenośna a w niej kruche ciastka i draże. O
dorosłych zadbano jak o rodzinę królewską. Stoły uginały się pod ciężarem
jedzenia. Mięsiwo gotowane, smażone, z grilla, sałatki, galarety, bigosy,
leczo, ryby w każdej postaci no i wszelaki alkohol. A po obiedzie do pracy
ruszył wynajęty muzyk, który swoją grą bawił nas do białego rana. Tylko dzieci
były odrobinkę niezadowolone, bo dorośli podjadali im smakołyki „dr Gerard”. Ze
wstydem przyznam, że ja również nie mogłem się powstrzymać od zjedzenia tych
słodyczy. To był niezapomniany wieczór, zarówno dla nas jak i dzieci.
Pozdrawiam L K
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz