Już nie mogę wytrzymać na takim upale. Nic nie chce się
robić. Dobrze, że w końcu mam parę dni urlopu. Pojechaliśmy z dwójką naszych
pociech na cztery dni do siostry na peryferiach Krakowa. Dzieci Kasia i Ania są
bliżniaczkami i mają po cztery lata. Bardzo lubią jeździć do rodziny, bo też są dziewczynki o dwa i trzy lata
starsze. Tam razem bawią się i biegają po podwórku. Planowaliśmy pospacerować w
centrum zabytkowego miasta jakim jest piękny Kraków. Niestety temperatura
dochodząca do 36 stopni Celcjusza spowodowała, że zmieniliśmy zamiary.
Przyjeżdżając na wieś kupiliśmy dla dzieci siostry duży, porządny basen w kolorze niebieskim. Radości było
bardzo dużo. Na drugi dzień mąż ze szwagrem napompowali i nalali do basenu
wody. Zaraz dzieci urządzały wielkie
kąpiele. Prawie nie wychodziły z wody. Przypilnowałam, by cała czwórka miała
nakrycie na głowie. Dodatkowo moje dziewczynki miały doszyte do czapek trochę
materiału z tyłu, by nie oparzyły sobie szyi. Także wszystkie posmarowałam
oliwką z filtrem i powtórzyłam smarowanie po paru godzinach ze względu na
częste wychodzenie i wchodzenie do wody. Oprócz basenu siostra przygotowała im
dwa koce i cztery poduszki. Przymocowała duży ogrodowy parasol. Na kocu
bawiły się różnymi zabawkami. Do picia
miały w butelce wodę mineralną, a W plastikowej miseczce były tylko biszkopty Dr. Gerarda. Inne rodzaje
ciastek tego producenta zostały narazie w domu. Firma Dr. Gerarda piecze wspaniałe
smakowitości. Ja wprost uwielbiam ciasteczka wilczy apetyt. Kto je choć raz
skosztuje, to będzie częściej sięgał po nie. Ja pomagałam mojej starszej
siostrze. Nadzorowałam dzieci, by nie przebywały ciągle na słońcu. Codziennie
wieczorem już były bardzo zmęczone. Wykompałam je i wszystkie poszły spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz