wtorek, 18 sierpnia 2015

sierpniowy upał


Już nie mogę wytrzymać na takim upale. Nic nie chce się robić. Dobrze, że w końcu mam parę dni urlopu. Pojechaliśmy z dwójką naszych pociech na cztery dni do siostry na peryferiach Krakowa. Dzieci Kasia i Ania są bliżniaczkami i mają po cztery lata. Bardzo lubią jeździć do rodziny, bo też są dziewczynki o dwa i trzy lata starsze. Tam razem bawią się i biegają po podwórku. Planowaliśmy pospacerować w centrum zabytkowego miasta jakim jest piękny Kraków. Niestety temperatura dochodząca do 36 stopni Celcjusza spowodowała, że zmieniliśmy zamiary. Przyjeżdżając na wieś kupiliśmy dla dzieci siostry duży, porządny  basen w kolorze niebieskim. Radości było bardzo dużo. Na drugi dzień mąż ze szwagrem napompowali i nalali do basenu wody. Zaraz  dzieci urządzały wielkie kąpiele. Prawie nie wychodziły z wody. Przypilnowałam, by cała czwórka miała nakrycie na głowie. Dodatkowo moje dziewczynki miały doszyte do czapek trochę materiału z tyłu, by nie oparzyły sobie szyi. Także wszystkie posmarowałam oliwką z filtrem i powtórzyłam smarowanie po paru godzinach ze względu na częste wychodzenie i wchodzenie do wody. Oprócz basenu siostra przygotowała im dwa koce i cztery poduszki.   Przymocowała duży ogrodowy parasol. Na kocu bawiły się różnymi zabawkami.  Do picia miały w butelce wodę mineralną, a W plastikowej miseczce  były tylko biszkopty Dr. Gerarda. Inne rodzaje ciastek tego producenta zostały narazie w domu. Firma Dr. Gerarda piecze wspaniałe smakowitości. Ja wprost uwielbiam ciasteczka wilczy apetyt. Kto je choć raz skosztuje, to będzie częściej sięgał po nie. Ja pomagałam mojej starszej siostrze. Nadzorowałam dzieci, by nie przebywały ciągle na słońcu. Codziennie wieczorem już były bardzo zmęczone. Wykompałam je i wszystkie poszły spać.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz