Sierpień to czas urlopów i wypoczynku. Właśnie na zasłużony wypoczynek przyjechała
siostra z mężem i córką Moniką z Czech. Siostra poznała chłopaka pochodzenia
czeskiego, wyszła za mąż i osiedliła się na stałe w miejscowości Pisek. Ta
miejscowość leży blisko granicy austriackiej. Widujemy się raz w roku
przeważnie w okresie wakacyjnym. Chciałabym abyśmy mieszkały bliżej. Niestety
tak czasem bywa w życiu, że osoby nam drogie mieszkają bardzo daleko. Na ich
przyjazd upiekłam pyszny sernik. 1,2 kg Sera pół tłusty zmieliłam dwa razy.
Pięć żółtek utarłam ze szklanką cukru stopniowo wsypując ser, cukier waniliowy,
dwa budynie śmietankowe, pół szklanki oleju, szklanka mleka, płaska łyżeczka
proszku do pieczenia. Do smaku dałam wcześniej przysmażone skórki z pomarańczy. To wszystko wylałam na biszkopty Dr Gerarda
ułożone na wysmarowanej blaszce. Ciasto włożyłam do piekarnika na 50 minut. Ubiłam
pianę z pięciu białek z pół szklanki cukru i dodałam kokosu. Taką masą zalałam
ciasto 20 minut przed upieczeniem. Oprócz sernika dodatkowo kupiłam pierniczki
i wafle mojego ulubionego producenta Dr Gerarda. Przyjechali w sobotę drugiego sierpnia przed
południem. Przywitałam ich uroczystym obiadem, który zjedliśmy na tarasie. Po
obiedzie cała trójka położyła się na krótką drzemkę. Mieszkam przy ruchliwej
ulicy i szum przejeżdżających samochodów bardzo im przeszkadza. Do tego
stopnia, że przyjeżdżając zaopatrzyli się w tłumiki do uszu. Domownicy przyzwyczaili się do takich
niedogodności. Na drugi tydzień przyjechał kombajn kosić pszenicę. Siostra z
mężem pomogli nam uporać się ze żniwami, które trwały godzinkę. W środę wybraliśmy się zwiedzać Kraków. Ze
względu na wysoką temperaturę musieliśmy zmienić trochę plany i poszliśmy na
odkryty basen. Potem pojechaliśmy na wyjątkowo smaczne lody bez konserwantów.
Do nich zawsze jest duża kolejka chociaż nie są tanie, to warto zjeść coś
wyjątkowego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz