Witam. Siedzę w domu przed
wielkim wiatrakiem i chłodzę się jak mogę ,upał jest niesamowity. Popijając
wodę z cytryną i podjadając ciasteczka markizy firmy ,,Dr Gerard”, postanowiłam
opisać moją przygodę w górach. Nie będę ukrywać, że góry są piękne, jak dla
mnie tylko do oglądania. Jeżeli chodzi o górskie spacery to już nie dla mnie,
może kiedyś. Piaszczysta plażą mogę iść godzinami. Sytuacja mnie zmusiła, bym
udała się na kilka dni w góry. Znajomi szczęśliwi, ja mniej. Kwatera była
bardzo fajna, blisko szlaków i małej rzeczki. Ucieszyłam się z tej rzeczki, zaplanowałam sobie, że
będę siedziała na kamieniach i z rozkoszą patrzyła na góry. I tak jak
zaplanowałam tak też zrobiłam. Znajomi wyruszyli w góry, a ja na wielkim
kamieniu kocyk i dużo wody, oraz ulubione kruche ciasteczka ,,Dr Gerard”
.Olejek do opalania i relaks. Brzeg rzeki był bardzo kamienisty. Z minuty na
minutę było coraz więcej chętnych do plażowania. Miałam wielką ochotę wejść do
wody i schodzić się. Ale nie znałam rzeki, nie wiedziałam czy można czy nie,
czekałam więc z cierpliwością na pierwszego chętnego. I po jakimś czasie
znalazł się pan z panią. Wchodzili pomału do wody trzymając się za ręce.
Obserwowałam z ciekawością co będzie dalej. Weszli po pas i zaczęli pływać. Wywnioskowałam,
że woda jest ok., a nurt bezpieczny.
Wstałam i udałam się do rzeki.
Wchodziłam pomału, kamieni śliskich było pełno. Jak już weszłam po pas, od razu
rzuciłam się na wodę i pech chciał, że zahaczyłam kolanem o wystający duży głaz.
Zabolało, ale dalej pływałam . Kiedy już
się schłodziłam wyszłam na brzeg i oczywiście zobaczyłam moje obite kolano.
Rana nie była wielka, ale siniak będzie duży. Pomamrotałam do siebie pod nosem
i usiadłam na kocu. Jak się okazało to nie było koniec moich atrakcji w tym dniu.
Ale o tym w następnych poście. Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz