środa, 12 sierpnia 2015

Przygoda w górach

Witam. Siedzę w domu przed wielkim wiatrakiem i chłodzę się jak mogę ,upał jest niesamowity. Popijając wodę z cytryną i podjadając ciasteczka markizy firmy ,,Dr Gerard”, postanowiłam opisać moją przygodę w górach. Nie będę ukrywać, że góry są piękne, jak dla mnie tylko do oglądania. Jeżeli chodzi o górskie spacery to już nie dla mnie, może kiedyś. Piaszczysta plażą mogę iść godzinami. Sytuacja mnie zmusiła, bym udała się na kilka dni w góry. Znajomi szczęśliwi, ja mniej. Kwatera była bardzo fajna, blisko szlaków i małej rzeczki. Ucieszyłam  się z tej rzeczki, zaplanowałam sobie, że będę siedziała na kamieniach i z rozkoszą patrzyła na góry. I tak jak zaplanowałam tak też zrobiłam. Znajomi wyruszyli w góry, a ja na wielkim kamieniu kocyk i dużo wody, oraz ulubione kruche ciasteczka ,,Dr Gerard” .Olejek do opalania i relaks. Brzeg rzeki był bardzo kamienisty. Z minuty na minutę było coraz więcej chętnych do plażowania. Miałam wielką ochotę wejść do wody i schodzić się. Ale nie znałam rzeki, nie wiedziałam czy można czy nie, czekałam więc z cierpliwością na pierwszego chętnego. I po jakimś czasie znalazł się pan z panią. Wchodzili pomału do wody trzymając się za ręce. Obserwowałam z ciekawością co będzie dalej. Weszli po pas i zaczęli pływać. Wywnioskowałam, że woda jest ok., a  nurt bezpieczny. Wstałam  i udałam się do rzeki. Wchodziłam pomału, kamieni śliskich było pełno. Jak już weszłam po pas, od razu rzuciłam się na wodę i pech chciał, że zahaczyłam kolanem o wystający duży głaz. Zabolało, ale  dalej pływałam . Kiedy już się schłodziłam wyszłam na brzeg i oczywiście zobaczyłam moje obite kolano. Rana nie była wielka, ale siniak będzie duży. Pomamrotałam do siebie pod nosem i usiadłam na kocu. Jak się okazało to nie było koniec moich atrakcji w tym dniu. Ale o tym w następnych poście. Pozdrawiam  serdecznie wszystkich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz