środa, 19 sierpnia 2015

Poranek z piernikami

Witam. Za kilka dni koniec wakacji i jak to mówią wraca szara rzeczywistość. Dzieciaczki do szkoły, trzeba więc zrobić listę zakupów. Jak zwykle pieniędzy trzeba będzie dużo. Popijając poranną herbatę i podjadając najsmaczniejsze pierniki ,,Dr Gerard”, usiadłam z notesem i postanowiłam zrobić  listę potrzebnych mi rzeczy. Między czasie nastawiłam wywar na jarzynową zupę. Dzieci jeszcze spały , mąż pojechał do pracy. Kiedy zaczynałam pisać zadzwonił telefon.  W telefonie usłyszałam nieznajomy mi głos, po chwili pani proponowała mi szybką gotówkę . Uśmiechnęłam się  do siebie i pomyślałam , że dobry wybrała czas na taką propozycję.  Posłuchałam co ma do powiedzenia i grzecznie podziękowałam. Znów wróciłam do pisania listy, niestety i tym razem moją pisaninę przerwał telefon. Zgadnijcie? Znów propozycja karty kredytowej na ileś tam kasy na szybkie zakupy. Po pierwszym telefonie i drugim jeszcze się uśmiechałam, ale po trzecim i czwartym byłam już zdenerwowana. Zaczęłam się  zastanawiać skąd mają mój numer telefonu i ile jeszcze razy zadzwonią do mnie z propozycją darmowych pieniędzy. Byłam tak zła, że wyłączyłam telefon i zajęłam się gotowaniem obiadu. Moja wena dotycząca zaplanowania zakupów odpłynęła. Po jakimś czasie wstały dzieci. Więc zrobiłam śniadanie i oczywiście do herbaty podjadały kruche krakersy ,,Dr Gerard”. Kiedy tak sobie siedzieliśmy przy śniadaniu, zaczął się koncert życzeń moich dzieci, co im trzeba , czego chcą itp. Uśmiechałam się i kiwałam głową, potakując. W końcu dałam im karki , by napisały co będą potrzebować. Chciałam mieć chwilę czasu na myślenie jak to zorganizować. Po południu wybrałam się na zakupy. Tłum szalał z koszykami pomiędzy półkami. Promocja za promocją, tylko w nazwie, jak się przyjrzeć dobrze to niektóre rzeczy są droższe niż poza promocją. Takie jest życie. Wzięłam z półki kruche ciasteczka i dałam sobie spokój z dzisiejszymi zakupami. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz