piątek, 21 sierpnia 2015

Piknik z kruchymi ciasteczkami cd.

Witam. Poprzednio skończyłam pisać swój post o tym jak wyruszyliśmy na piknik. Po drodze jeszcze musieliśmy zrobić zakupy w supermarkecie. Wyskoczyłam i pobiegłam do sklepu, było trochę ludzi, ale ucieszyłam się po były trzy kasy czynne. Z półek sklepowych do koszyka włożyłam kruche ciasteczka nadziewane czekoladą firmy ,,Dr Gerard”, jest to ulubiona firma mojej rodzimy. Mają przepyszne ciasteczka, które pasują na każdą okazję. Ciastka są świeże, chrupiące i polane prawdziwą czekoladą, a nadzienia owocowe smakują jak prawdziwe owoce. Po zakupach ruszyliśmy nad jezioro. Jak się spodziewałam, nie było dużo ludzi. Mogliśmy swobodnie rozłożyć się nad samym brzegiem jeziora. Nim rozpakowaliśmy się moje dzieci były już w wodzie, ja też nie czekając dłużej weszłam. Woda była cudownie ciepła i miło chłodziła rozgrzane ciało. Zaczęłam płynąć coraz dalej oddalając się od brzegu. Uwielbiałam pływać, jak wejdę do wody, to siedzę w niej już bez opamiętania. Leżąc na wodzie patrzyłam co robi moja rodzina. Uśmiechnęłam się bo widziałam jak atakują koszyk z przysmakami. Mąż  coś krzyczał i machał do mnie rękoma, myślałam, że woła mnie na jedzenie, ale ja nie byłam głodna. Niestety ,ale to nie o to chodziło. Kiedy się odwróciłam twarzą w kierunku środka jeziora, zauważyłam jak jakaś łódź mknie prosto na mnie. Byłam tym widokiem zszokowana i nie wiedziałam przez ułamek sekundy co mam robić. Postanowiłam stać w miejscu. Kilka metrów przede mną łódź skręciła. Usłyszałam słowa przeprosin. Łódź w tym miejscu nie miała prawa pływać. Jak się później okazało, to młodzi niedoświadczeni ludzie tak się zabawiali, złapali wiatr w żagle i do przodu bez umiejętności sterowania. Dobrze ze tak to się skończyło. Do końca dnia już nie było żadnych przygód, tylko miły wypoczynek w gronie rodziny, która zaskakująco się dziś nie kłóciła. Miło było spędzić czas z rodzina i kruchymi ciasteczkami ,,Dr Gerard”. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz