poniedziałek, 17 sierpnia 2015

WYPRAWA ROWEROWA

WYPRAWA ROWEROWA
Postanowiliśmy z Filipem wybrać się na jednodniową  wycieczkę na rowerach. Pomyślałam - dlaczego nie? Mogę spróbować. Przecież tak bardzo lubię odpoczywać na łonie natury. Zapakowałam zapas wody, kanapki, termos z kawą, moje ulubione wafle z firmy Dr Gerard, kilka brzoskwiń, no i w drogę. Filip do swojej sakwy włożył dwie  latarki, śpiwór, duży ręcznik, w który ukradkiem zawinął paczkę krakersów. Na ten widok roześmiałam się  i zapytałam z łobuzerskim uśmiechem - czy ty myślisz, że ja ci zaraz zjem te krakersy? Hihihi. Zaskoczony odwrócił się w moją stronę i z miną winowajcy odpowiedział - nie chciałem, aby się połamały podczas jazdy. Założyliśmy kamizelki odblaskowe i byliśmy gotowi do wyjazdu. Nasze rowery również miały umieszczone elementy odblaskowe w widocznych miejscach. Trasa nie była trudna. Znałam ją z jazdy samochodem, jednak to nie to samo. Dawno nie jeździłam na rowerze. Co prawda to tylko kilkanaście kilometrów, jednak nie jestem pewna czy sobie poradzę? Na pewno dużym plusem jest to, że biegam regularnie, uprawiam nordic walking, więc nie jestem całkowicie beznadziejna, jeśli chodzi o kondycję. Dzień był piękny, słoneczny. Jeszcze nieupalny poranek witał nas śpiewem ptaków i zapachem ziemi. Jechaliśmy w kierunku domu Nowickich, a dokładniej, do lasu  w ich sąsiedztwie. Przepiękny teren, cisza, spokój. Mogliśmy bez obawy posuwać się leśną  ścieżką w głąb lasu. Pamiętaliśmy trochę  teren z zimowego kuligu, który odbył się  na początku tego roku. Fakt, że sceneria jest zupełnie inna i wtedy jechaliśmy za innymi  saniami, nie musieliśmy dbać o orientacje w terenie. Znaleźliśmy niewielką polankę otoczoną uroczymi brzozami. Tutaj postanowiliśmy  się zatrzymać. Było to wymarzone miejsce na wypoczynek. Rozpakowaliśmy nasz niewielki dobytek i już mogliśmy cieszyć się pięknem przyrody. Szczerze polecam wszystkim zwolennikom wypoczynku z dala  od zgiełku miast i ludzi.    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz