wtorek, 23 czerwca 2015

Zaproszenie na wesele



Zajęcia skończyły się około godziny osiemnastej. Poszliśmy we dwoje z mężem do pokoju przygotować się do zaplanowanego grilla. Zadzwoniliśmy do naszych rodziców by jak zawsze po podróży poinformować o szczęśliwym dotarciu do celu. Nasze mamy z niecierpliwością czekały na wiadomość od nas. O ile mój mąż szybko zakończył rozmowę ze swoją mamą, rzeczowo i konkretnie odpowiadając na jej pytania. Moja rozmowa z mamą tymczasem nie miała końca. Nie wiem kiedy by się zakończyła gdyby organizatorzy szkolenia nie zapukali do naszych drzwi z zaproszeniem na posiłek. Obie z mamą miałyśmy wiele sobie do opowiedzenia na temat wydarzeń przeżytych w ostatnich dniach. Ja opowiadałam o podróży i o zaletach ośrodka, w którym zostaliśmy zakwaterowani i oczywiście o tematyce szkolenia. Mama opowiedziała mi o niespodziewanej wizycie gości. Podobno była w wielkiej rozterce nie wiedząc czym ich ugościć, wyjątkowo nie miała zrobionego ciasta. W końcu przypomniała sobie, że podczas ostatniego naszego pobytu w domu moich rodziców, zrobiliśmy niezły zapas słodyczy. Kiedy mama otworzyła barek w gościnnym pokoju okazało się, że są tam: opakowanie biszkoptów z nadzieniem, draże w polewie czekoladowej oraz ogromne pudło kruchych wafli w wybornej czekoladzie deserowej. Gościom tak bardzo posmakował poczęstunek, że koniecznie chcieli poznać nazwę producenta tych rarytasów. „Dr Gerard?” - upewniali się kilkukrotnie czy dobrze zapamiętali nazwę. Mówili ponoć, że wcześniej nie słyszeli o takiej firmie, ale odtąd będą kupować przede wszystkim wyroby cukiernicze od dopiero co poznanego producenta. Mama na drogę dała swoim gościom jeszcze trochę pysznych wafli. Niemal na koniec rozmowy przypomniała sobie jeszcze jedną nowinę, która wyjątkowo nas z mężem ucieszyła. Otóż ci wspomniani goście zaprosili nas na wesele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz