Park w naszym mieście o tej porze
roku wygląda bajecznie. Przyszliśmy w to miejsce dzisiejszego upalnego
popołudnia by nacieszyć zmysły pierwszym tchnieniem lata. Usiedliśmy na ławce w
cieniu rozłożystego kasztanowca. Odetchnęliśmy schronieni w kojącym chłodku.
Droga do parku okazała się nadzwyczaj męcząca. Rozgrzany asfalt oraz beton do
granic możliwości, buchał żarem powodując potoki potu na naszych zmęczonych słońcem
ciałach. W tym momencie na twarzy poczułam delikatną bryzę wiejącą od wód
miejscowego zalewu, co przyniosło nam obojgu ulgę. Mąż wyciągnął wodę mineralną
z lnianej torby by nawodnić nasze spragnione organizmy. Woda zachowała
odpowiednio niską temperaturę mimo półgodzinnej ekspozycji na słońcu. Zwilżyłam
swoje gardło i niemal natychmiast poczułam, że do pełni szczęścia brakuje mi
jedynie kruchego ciasteczka z pysznym czekoladowym nadzieniem. Powiedziałam
mężowi o moim marzeniu. Mąż nie dał się długo prosić i poszedł do najbliższego
sklepiku po coś słodkiego. Ja zostałam w cieniu z dyskretnie zsuniętymi
sandałkami, które najchętniej całkiem bym zdjęła. Nie czułam się w nich komfortowo
z powodu niewygodnych wysokich obcasów. Mąż wrócił po chwili niosąc w ręku pudełeczko
ze smakowicie wyglądającymi czekoladkami na kruchym ciasteczku z nadzieniem o
smaku śmietankowym. Spróbowałam jedno i zachwycona od razu sięgnęłam po
następne i następne. Rozkoszując się wybornym smakiem zapomniałam nawet o
zmęczonych, obolałych nogach. Chłonęłam z otoczenia tylko to co najlepsze i
najprzyjemniejsze - rozpływającą się w ustach delikatną mleczną czekoladę, widok
srebrzystej tafli wody w oddali, muśnięcie wiatru i cudowną woń najróżniejszych
kwiatów. Gdybyście chcieli przypadkiem powtórzyć ten wachlarz doznań u siebie, to
nazwa tych przepysznych ciasteczek brzmi: Choco cool śmietankowy. Natomiast park i zacienioną ławeczkę z pewnością bez
trudu znajdziecie gdzieś w pobliżu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz