wtorek, 9 czerwca 2015

Deszczowy dzień.

Dzień dobry, chociaż deszczowy, od samego rana pada a ja musiałem odprowadzić dzieciaki do szkoły i przedszkola. Następnie odebrać recepty w przychodni i wykupić lekarstwa, tam gdzie jest taniej. Więc miałem wybór między spacerkiem jak w „Deszczowej piosence” albo wziąć rower i szybko przejechać te trzy kilometry. Dzieciom na drugie śniadanie zapakowałem pyszne krakersy firmy „dr Gerard” i ruszyliśmy przed siebie. Wybrałem rower, aby było szybciej córcia siedziała na bagażniku a syn jechał na ramie. A tatulek, jako koń pociągowy napędzał pojazd. Gdy wróciłem do domu miałem mokre nogi, przemoczone spodnie i kurtkę. Wskoczyłem do łóżka i wypiłem ciepła aromatyczną kawę i przegryzałem draże. Gdy już się rozgrzałem wziąłem się za sprzątanie, zrobiłem łóżka, pozamiatałem, umyłem naczynia i miałem czas na grę na gitarze. Wczoraj miałem próbę zespołu i robiliśmy nowy utwór. To już kolejna robocza próba, dzięki nim mamy cztery nowe piosenki. Jednak, gdy dzisiaj wziąłem do ręki gitarę akustyczną, moje bolące palce dały mi do zrozumienia bym dzisiaj robił coś innego. Więc odłożyłem pudło i wyjąłem komputer, aby zrobić miesięczne opłaty i za pomocą „dr Gerard i Przyjaciele” spędzić z Wami kilka chwil. Ogromną przyjemność sprawia mi pisanie oraz czytanie blogów.  Jednak, co dobre szybko się kończy i niedługo muszę wziąć się za obiad i odebrać córkę z przedszkola. Muszę pamiętać by zabrać krakersy, bo Zuzia nie lubi przedszkolnych podwieczorków i domaga się szybko jedzenia. Trochę się martwię, jeżeli po południu będzie padało, w jaki sposób zorganizuję dzieciom czas by się nie nudziły. Z okazji dnia dziecka dostały nowe gry planszowe, więc kalambury oraz monopoli wystarczą na jakieś dwie godziny potem może chwilę komputera i bajki. Potem wspólne przygotowanie kolacji i myślę, że mimo deszczu będzie to miły i rodzinny dzień.

Pozdrawiam LK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz