Dzień dobry,
chociaż deszczowy, od samego rana pada a ja musiałem odprowadzić dzieciaki do
szkoły i przedszkola. Następnie odebrać recepty w przychodni i wykupić
lekarstwa, tam gdzie jest taniej. Więc miałem wybór między spacerkiem jak w „Deszczowej
piosence” albo wziąć rower i szybko przejechać te trzy kilometry. Dzieciom na
drugie śniadanie zapakowałem pyszne krakersy firmy „dr Gerard” i ruszyliśmy
przed siebie. Wybrałem rower, aby było szybciej córcia siedziała na bagażniku a
syn jechał na ramie. A tatulek, jako koń pociągowy napędzał pojazd. Gdy wróciłem
do domu miałem mokre nogi, przemoczone spodnie i kurtkę. Wskoczyłem do łóżka i
wypiłem ciepła aromatyczną kawę i przegryzałem draże. Gdy już się rozgrzałem
wziąłem się za sprzątanie, zrobiłem łóżka, pozamiatałem, umyłem naczynia i
miałem czas na grę na gitarze. Wczoraj miałem próbę zespołu i robiliśmy nowy
utwór. To już kolejna robocza próba, dzięki nim mamy cztery nowe piosenki. Jednak,
gdy dzisiaj wziąłem do ręki gitarę akustyczną, moje bolące palce dały mi do
zrozumienia bym dzisiaj robił coś innego. Więc odłożyłem pudło i wyjąłem komputer,
aby zrobić miesięczne opłaty i za pomocą „dr Gerard i Przyjaciele” spędzić z
Wami kilka chwil. Ogromną przyjemność sprawia mi pisanie oraz czytanie
blogów. Jednak, co dobre szybko się
kończy i niedługo muszę wziąć się za obiad i odebrać córkę z przedszkola. Muszę
pamiętać by zabrać krakersy, bo Zuzia nie lubi przedszkolnych podwieczorków i
domaga się szybko jedzenia. Trochę się martwię, jeżeli po południu będzie padało,
w jaki sposób zorganizuję dzieciom czas by się nie nudziły. Z okazji dnia
dziecka dostały nowe gry planszowe, więc kalambury oraz monopoli wystarczą na
jakieś dwie godziny potem może chwilę komputera i bajki. Potem wspólne
przygotowanie kolacji i myślę, że mimo deszczu będzie to miły i rodzinny dzień.
Pozdrawiam LK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz