poniedziałek, 8 czerwca 2015

Imieniny cd.


Witam drogich internautów. Nadeszło lato, wczoraj padał grad, potem deszcz a żona i ja przygotowywaliśmy nasze wspólne imieniny. Zaprosiliśmy najbliższą rodzinę i zebrało się dwunastu dorosłych i siedmioro dzieci. Nasze mieszkanie ma 48 metrów, więc damy radę ugościć ich wszystkich. Jadłospis wymyślony. W pierwszej wersji mieliśmy poczęstować rodzinę przysmakami „dr Gerard”, bo są najlepsze na rynku i wszyscy je lubią, jednak żona pogadała z mamusiami i każda upiekła placuszek a moja ślubna upiekła biszkopty i kruche ciasteczka. Nasze zdziwienie było, gdy większość częstowała się galaretą z kurczaka. Jednak dzieciaki wcinały ze smakiem kruche ciasteczka. W tajemnicy córcia przyznała, że mamy są dobre, ale „dr Gerard” robi smaczniejsze i o fajniejszych kształtach. Żonie wolałem tego nie powtarzać, aby jej nie smucić lub rozgniewać. O dorosłych nie będę pisał, bo tradycyjnie siedzieliśmy, żartowaliśmy i jedliśmy. Jednak dzieci w wieku od dwóch do dziewięciu lat mają pomysły. Od kilku imprez mają swój stół w osobnym pokoju. Świetnie sobie radzą i przy jedzeniu i przy zabawie. A za wszystkie wpadki typu, plama soku czy pokruszone i rozsypane ciastka i paluszki odpowiada najmłodsza. Chce czy nie prawda czy fałsz, zawsze jest na nią. Prawda jest, że Ulka spaceruje po mieszkaniu z biszkoptami czy kruchymi ciastkami, to spadną jakieś okruszki. Najważniejsze, że się dobrze u nas czuje i się dobrze bawi. Chłopaki poszli za blok grać w piłkę a dziewczyny bawiły się w tradycyjny model rodziny. Bo to teraz temat modny i na czasie wśród polityków i księży. A jak już nie chciały bawić się w dom to grały w kalambury. Jedno połączyło wszystkie dzieci, kolacja. Ciepłe kiełbaski i kotleciki z kurczaka zniknęły z półmisków w oka mgnieniu. A na drogę prosiły jeszcze o coś słodkiego od „dr Gerarda”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz