poniedziałek, 22 czerwca 2015

Mały stres



Droga do hotelu nie zapowiadała nic imponującego. Boczna uliczka, jakieś zarośla, których nie próbowała nawet okiełznać ludzka ręka. Teren przed hotelem wydawał się nie zagospodarowany i nie zadbany. Jakże wielkie było nasze zaskoczenie, gdy weszliśmy do ośrodka. Miła, profesjonalna obsługa, dizajnerskie wnętrze recepcji. Nasz pokój również zachwycał. Było w nim bardzo przytulnie, wygodnie i czysto. Zaniepokoił mnie jedynie brak czajnika w wyposażeniu. Nie zastanawiając się długo wzięłam sprawy w swoje ręce z bardzo dobrym wynikiem. Bez problemu otrzymałam czajnik na recepcji. Pożyczyłam w restauracji również dwie łyżeczki. Po rozpakowaniu się zaparzyłam herbatę. Ponieważ posiłek mieliśmy dostać dopiero za cztery godziny zjedliśmy do herbaty pozostałe po podróży kanapki i przywiezione przepyszne pierniki – nasze ulubione zresztą, najlepsze - od Dr Gerarda o nazwie Pierniczki krakowskie niezwykle aromatyczne, w kształcie serca, w czekoladowej polewie i z wybornym owocowym nadzieniem. Po posiłku poszliśmy do najbliższego sklepu po wodę mineralną. Dodatkowo kupiliśmy coś słodkiego a mam tu na myśli nadziewane biszkopty i kruche ciastka, które lubimy z mężem schrupać czasem po posiłku. Ledwie wróciliśmy do hotelu z zakupami zadzwonił telefon od organizatora szkolenia, z informacją, że za dziesięć minut odbędzie się organizacyjne spotkanie całej naszej grupy. Z reguły mały stres towarzyszy mi przy takich spotkaniach z nieznanymi mi ludźmi, tym bardziej że przewidywałam, iż będę zobligowana przedstawić się i opowiedzieć kilka słów o sobie. Nie inaczej było i tym razem. Czułam ucisk w krtani. Na szczęście kiedy tylko usiadłam za stołem, wokół którego miały odbyć się zajęcia, poczułam przypływ odwagi. Cała siła w pozytywnym myśleniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz