Parę dni temu ułamał mi się ząb.
Zapisałam się do dentysty i czekałam na wizytę kilka dni. Musiałam cały czas uważać by nie uszkodzić
sobie zęba jeszcze bardziej. Dzisiaj rano po wypiciu dwóch kaw i zjedzeniu
garści pysznych, solonych Krakersów Classic od producenta wyrobów cukierniczych
Dr Gerarda poszłam na umówioną wizytę do stomatologa. Kiedyś jako dziecko to
bym z pewnością umierała ze strachu. Pamiętam jak mama z moją koleżanką musiały
mnie przepychać siłą przez drzwi gabinetu bo zaparłam się o futrynę rękoma i
nogami. Jako nastoletniej dziewczynie zależało mi na ładnym wyglądzie i to był
główny argument przemawiający wówczas za polubieniem wizyt u stomatologa. Od
tamtej pory nie mam najmniejszego problemu z leczeniem zębów. Stało się to dla
mnie nawet całkiem przyjemnym zabiegiem. Dzisiaj też humor mi dopisywał. Ładna
pogoda za oknem, przyjemna czyściutka i nowocześnie urządzona poczekalnia.
Wszystko to podtrzymywało mój dobry nastrój. Po zabiegu poszłam od razu do domu
bo byłam umówiona z mężem i teściową na zakupy. Kiedy weszłam do mieszkania
wszyscy już na mnie czekali. Teściowa przyniosła markizy przekładane kremem
czekoladowym, moje ulubione Mafijne
Choco i właśnie trwała ich degustacja. Przysiadłam się do stołu i
uniosłam jedno ciastko do ust ale przypomniałam w ostatniej chwili, że przez
dobę nie mogę spożywać produktów, które mogą barwić wypełnienie odbudowanego
zęba. To oznaczało, że nie mogę poczęstować się moim ulubionym ciasteczkiem z
powodu zawartej w nich czekolady. Od razu mina mi zrzedła. Jak ja to wytrzymam.
Miałam taką ogromną ochotę na te markizy. Mogłam sobie jedynie popatrzeć jak
znikają w ustach moich współbiesiadników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz