czwartek, 11 czerwca 2015

Pobudka



O godzinie piątej rano rozległ się w naszej sypialni dźwięk budzika. Dobrą chwilę trwałam w półśnie zanim na dobre się obudziłam.  Powłócząc nogami z niewyspania, chwiejnym krokiem poszłam do łazienki a później do kuchni. Zaparzyłam sobie jedynie kawę i po wypiciu paru łyczków wyszłam bez śniadania. Śpieszyłam się do przychodni. Chciałam zająć kolejkę by zapisać się do lekarza na wizytę kontrolną. Przed obawą, że wyszłam zbyt późno i nie załatwię swojej sprawy wciąż narzucałam sobie tępo. Zdyszana po dwudziestu minutach szybkiego marszu dotarłam do przychodni. Ucieszyłam się gdy zobaczyłam tylko trzy osoby czekające przede mną w kolejce. Ten fakt oznaczał, że bez trudu dostanę się do swego lekarza. Teraz zostało mi cierpliwie czekać przeszło dwie godziny na przyjście rejestratorki. Aby się nie nudzić odpaliłam sobie gierkę na telefonie. Takim sposobem bezboleśnie upłynęło mi czterdzieści minut. Jednak siedzenie w bezruchu na schodach przychodni wdało mi się we znaki. Zmarzłam trochę i poczułam głód. Postanowiłam podjąć ryzyko i na chwilę opuścić kolejkę by rozgrzać się spacerkiem do najbliższego sklepu spożywczego. Opłaciło się. Przechadzka postawiła mnie na nogi i kolejka też nie uciekła. Z zadowoleniem zabrałam się do konsumpcji kupionego śniadanka. Najpierw zjadłam świeżutką drożdżówkę a po niej ochoczo zabrałam się za chrupanie kruchych krakersów i draży w czekoladzie od lubianego przeze mnie Dr Gerarda. Te pyszne przekąski dodały mi sił na następne godziny czekania w kolejce do rejestracji a później na wizytę u pani doktor. Pyszne krakersy i draże mają tę ogromną zaletę, że starczają na bardzo długi czas chrupania. Podczas posiłku nigdy się nie nudzę, zwłaszcza że mam do zjedzenia takie pyszności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz