O godzinie piątej rano rozległ
się w naszej sypialni dźwięk budzika. Dobrą chwilę trwałam w półśnie zanim na
dobre się obudziłam. Powłócząc nogami z
niewyspania, chwiejnym krokiem poszłam do łazienki a później do kuchni.
Zaparzyłam sobie jedynie kawę i po wypiciu paru łyczków wyszłam bez śniadania. Śpieszyłam
się do przychodni. Chciałam zająć kolejkę by zapisać się do lekarza na wizytę
kontrolną. Przed obawą, że wyszłam zbyt późno i nie załatwię swojej sprawy
wciąż narzucałam sobie tępo. Zdyszana po dwudziestu minutach szybkiego marszu
dotarłam do przychodni. Ucieszyłam się gdy zobaczyłam tylko trzy osoby
czekające przede mną w kolejce. Ten fakt oznaczał, że bez trudu dostanę się do
swego lekarza. Teraz zostało mi cierpliwie czekać przeszło dwie godziny na
przyjście rejestratorki. Aby się nie nudzić odpaliłam sobie gierkę na
telefonie. Takim sposobem bezboleśnie upłynęło mi czterdzieści minut. Jednak
siedzenie w bezruchu na schodach przychodni wdało mi się we znaki. Zmarzłam
trochę i poczułam głód. Postanowiłam podjąć ryzyko i na chwilę opuścić kolejkę
by rozgrzać się spacerkiem do najbliższego sklepu spożywczego. Opłaciło się.
Przechadzka postawiła mnie na nogi i kolejka też nie uciekła. Z zadowoleniem
zabrałam się do konsumpcji kupionego śniadanka. Najpierw zjadłam świeżutką
drożdżówkę a po niej ochoczo zabrałam się za chrupanie kruchych krakersów i
draży w czekoladzie od lubianego przeze mnie Dr Gerarda. Te pyszne przekąski
dodały mi sił na następne godziny czekania w kolejce do rejestracji a później
na wizytę u pani doktor. Pyszne krakersy i draże mają tę ogromną zaletę, że
starczają na bardzo długi czas chrupania. Podczas posiłku nigdy się nie nudzę,
zwłaszcza że mam do zjedzenia takie pyszności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz