piątek, 19 czerwca 2015

smaczne markizy

Właśnie niedawno wstałam z bólem głowy. Pewnie to spowodowane jest niewyspaniem. Całą noc nie mogłam spać i na dodatek była burza z mocno padającym deszczem. Musiałam wstać i wyłączyć urządzenia takie jak telefon, lodówkę i router. Podczas burzy już dwa razy spalił nam się router. Dlatego od razu na początku burzy wyłączamy najważniejsze urządzenia. Jestem na dwudniowym urlopie i z tego względu planowałam trochę zająć się pracami polowymi. Oprócz tego dzisiaj wypada zbieranie truskawek. Za oknami pada drobny deszczyk, który też jest bardzo potrzebny. Wyprawiłam męża do pracy, a dzieci do szkoły. Teraz chciałabym zdrzemnąć się trochę. Nastawiłam budzik na trzy godziny i wskoczyłam do łóżka. Wiercę się w prawo, w lewo i nie mogę zasnąć, chociaż jestem śpiąca. Mija pół godziny tej męczarni, aż w końcu pomyślałam o gorącej, kawie i ciasteczkach Dr. Gerarda. Zwlekłam się z łóżka prosto do kuchni, by zagotować wodę. W międzyczasie szybka toaleta w łazience i ubrana wbiegam do kuchni. Robię dużą, mocną kawę i na talerzyk wydzielam trzy markizy, trzy biszkopty, żeby od razu nie zjeść całej paczki. Bardzo lubię ciastka mojego ulubionego producenta, jakim jest Dr. Gerard. Po dostarczeniu do organizmu kofeiny i słodkich przysmaków zaczynam inaczej funkcjonować. Ścielę łóżka, sprzątam w łazience umywalkę, prysznic i wszystko, co wymaga odświeżenia. Zajęło mi to jedną godzinkę. Planowałam zrobić pierogi z truskawkami i ze śmietaną. Przestało padać, więc ubieram kalosze bluzę i maszeruję po truskawki w pole. Bażanty wystraszone moim przybyciem odfruwają, by ponownie wrócić na  moją działkę. Pozbierałam dwie rządki i miałam pół wiaderka. Robienie pierogów jest pracochłonne, ale są bardzo dobre i domownicy je uwielbiają.      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz