poniedziałek, 1 czerwca 2015

Było to w maju...

Witam. Pewnego majowego dnia  obudziłam się z bólem głowy. Wstałam przygotowałam sobie kawę, pomyślałam, że może to ciśnienie. Zerknęłam na zegarek dochodziła ósma godzina. Za oknem świeciło słońce. Z mężem dzisiaj mieliśmy wolny dzień, zastanawiałam się co możemy robić.  Na sprzątanie nie miałam ochoty, to można zrobić innym razem. Krzątałam się po kuchni robiąc naleśniki dla moich głodomorów. Za chwilę wstaną z łóżek, i będą  krzyczeć –jeść!. Zapach smażonych placków rozniósł się po mieszkaniu. I tak jak przewidywałam, do kuchni wszyscy się zlecieli. -O naleśniki pychota!. Razem siedzieliśmy przy stole, zapytałam się, co będziemy dzisiaj robić? Nikt nie miał pomysłu, więc sprawę wzięłam w swoje ręce. Zrobimy sobie dziś majówkę. Rozdzieliłam prace. Dzieci miały przygotować koce itp. rzeczy, mąż samochód i grilla, a ja  zajęłam się prowiantem. Do koszyka zapakowałam ciasteczka ,,Dr Gerard”. Na takie wyprawy najsmaczniejsze są markizy oraz krakersy. Przygotowałam podręczną lodówkę, do której zapakowałam kiełbasę i szaszłyki. Kiedy miałam już zapakowane jedzenie, krzyknęłam, że jedziemy. Kilkanaście kilometrów od naszego miasta , jest przepiękne jezioro. Tam właśnie się udaliśmy. Znaleźliśmy miejsce przy jeziorze. Przed nami były tam już dwie rodziny. Ale nie dziwię się w taki piękny dzień, trudno siedzieć w domu. Porozkładaliśmy swoje rzeczy. Mąż ustawił grilla. Leżakami zajęły się dzieci. Siedziałam z mężem , dzieciaki moczyły nogi w jeziorze, na całkowitą kąpiel było jeszcze za zimno. Około dwunastej godziny rozpaliliśmy grilla i zaczęłam kucharzyć. W tym czasie mąż poszedł na spacer do lasu. Było pięknie, spokojnie, chociaż nie ukrywam, że ciągle ktoś dojeżdżał do tego miejsca, gdzie my byliśmy. Znaleźli się ochotnicy zimnej kąpieli. Przygotowałam pyszne jedzonko. Trochę warzyw i koniecznie chleb pieczony posmarowany masłem czosnkowym. Rodzina zajadała się. Po posiłku napoje, kto na co miał ochotę i oczywiście najlepsze na  świecie ciasteczka firmy ,,Dr Gerard”’. Około godziny osiemnastej, zaczęliśmy zbierać się do domu. Wieczór spędziliśmy oglądając polską komedię. To był naprawdę udany majowy dzień. Pozdrawiam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz