Wymiana
pionów.
Witam
Was wszystkich ponownie na blogu DR GERARDA. Kto z Was miał wymianę
rur to mnie zrozumie czytając tego bloga. W piątek rano niczego się
nie spodziewając. Zrobiłam śniadanie dzieciom i wysłałam je do
szkoły. Ja zajęłam się codziennymi sprawami, na początek
załączyłam pralkę i odkurzyłam mieszkanie. Poszłam do kuchni i
nastawiłam czajnik na kawę i miałam zamiar sprzątać kuchnię na
blacie stołu jeszcze od wczorajszego wieczoru spokojnie leżało
otwarte pudełko przepysznych ciastek Choco cool śmietankowe z
nadzieniem czekoladowym Dr Gerarda. Aż tu nagle rozległ się
dzwonek do drzwi. Pies jak zwykle zaczął głośno szczekać.
Otwieram i co się okazuje. Brygada do wymiany pionów wodno
kanalizacyjnych. Przyszli zobaczyć z inspektorem nadzorującym
rozkład rur. Wszyscy byli
tacy mili oczywiście jeszcze niczego nie robiąc. Ja
jestem po generalnym remoncie łazienki i kuchni. W pełni wiadoma,
że ja mam przecież przez spółdzielnię cztery lata temu
wymieniony pion, więc tak
naprawdę ten temat mnie nie dotyczy. Jak
to panowie ujęli dołączą się od góry od sąsiadki do mojej
rury, ale w domu muszę
być bo tą starą muszą u mnie odciąć. A
w poniedziałek zaczęła się gehenna. Okazało
się,
że u mnie muszą też wymieniać pion wodny bo ten akurat mam nie
wymieniony. Z miłych i
sympatycznych osób wyłonił się smok. Ładnie
pisząc. Chcieli mi
rozkuwać całą łazienkę. Wyobraźcie
sobie moją reakcję jak
się ucieszyłam. Po
wielkich bojach, nerwach i stresie doszliśmy wreszcie do
porozumienia. Wyjęli a
raczej rozbili mi dwie z góry płytki, ściągnęłam sufit
podwieszany i zaczęli kłuć. Dobrze,
że miałam jeszcze kilka ciastek CHOCO
COOL śmietankowych na
pocieszenie tego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz