W czerwcu nadchodzi okres żniw truskawkowych. Zasadziliśmy dwanaście dłuższych rządków tych
owoców. Trzymaliśmy je pod otuliną i co roku mamy wcześniej od innych. Pierwsze
zbiory sprzedajemy, ponieważ są droższe po 15 złotych za ubijankę. Problem w
tym, że nie ma chętnych do kupienia. Musimy stać na targu i sprzedawać po
kilogramie. Wolałabym od razu sprzedać cały zbiór. W zbieraniu pomaga mi córka,
mąż i siostra. Trzeba zbierać co drugi dzień. Na początku planowaliśmy założyć
większą plantację truskawek, ale po namyśle zrezygnowaliśmy i to był dobry
wybór. Z tą niewielką ilością tych owoców mam kłopot, a dopiero z plantacją.
Pracy przy tym jest sporo w okresie od
wiosny do jesieni i nie zawsze pogoda sprzyja. Bardzo lubię truskawki i robię z
nich kompoty, dżemy, galaretki oraz trochę mrożę. Żeby truskawki były czyste,
to między rządkami układam trociny i sciętą trawę. W sobotę w południe przyszła
siostra z synem i pomogli mi uporać się z nimi. Zbieraliśmy dwie godziny i po
kłopocie. Wszystkich kobiałek było pięćdziesiąt dwa i mąż z nimi pojechał na
targ. Zaprosiłam siostrę do domu na kawę. Trochę nie chciała, bo miała dużo
pracy w domu. Pół godziny odpoczęłyśmy przy degustacji kawy. Oprócz tego
położyłam na talerzyk markizy, pierniczki Dr. Gerarda. Razem z siostrą lubimy
mieć coś do kawy, a takie smaczne wyroby najbardziej nam smakują. Dr. Gerard
jest producentem dobrze znany w naszej rodzinie z smacznych ciastek i zawsze
korzystamy z jego wypieków. Moja siostra mieszka blisko i często widujemy się,
ale każda z nas jest zapracowana w swoim gospodarstwie domowym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz