wtorek, 2 czerwca 2015

truskawki


W czerwcu nadchodzi okres żniw truskawkowych.  Zasadziliśmy dwanaście dłuższych rządków tych owoców. Trzymaliśmy je pod otuliną i co roku mamy wcześniej od innych. Pierwsze zbiory sprzedajemy, ponieważ są droższe po 15 złotych za ubijankę. Problem w tym, że nie ma chętnych do kupienia. Musimy stać na targu i sprzedawać po kilogramie. Wolałabym od razu sprzedać cały zbiór. W zbieraniu pomaga mi córka, mąż i siostra. Trzeba zbierać co drugi dzień. Na początku planowaliśmy założyć większą plantację truskawek, ale po namyśle zrezygnowaliśmy i to był dobry wybór. Z tą niewielką ilością tych owoców mam kłopot, a dopiero z plantacją. Pracy przy tym jest sporo w okresie od wiosny do jesieni i nie zawsze pogoda sprzyja. Bardzo lubię truskawki i robię z nich kompoty, dżemy, galaretki oraz trochę mrożę. Żeby truskawki były czyste, to między rządkami układam trociny i sciętą trawę. W sobotę w południe przyszła siostra z synem i pomogli mi uporać się z nimi. Zbieraliśmy dwie godziny i po kłopocie. Wszystkich kobiałek było pięćdziesiąt dwa i mąż z nimi pojechał na targ. Zaprosiłam siostrę do domu na kawę. Trochę nie chciała, bo miała dużo pracy w domu. Pół godziny odpoczęłyśmy przy degustacji kawy. Oprócz tego położyłam na talerzyk markizy, pierniczki Dr. Gerarda. Razem z siostrą lubimy mieć coś do kawy, a takie smaczne wyroby najbardziej nam smakują. Dr. Gerard jest producentem dobrze znany w naszej rodzinie z smacznych ciastek i zawsze korzystamy z jego wypieków. Moja siostra mieszka blisko i często widujemy się, ale każda z nas jest zapracowana w swoim gospodarstwie domowym.        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz