ANIA NA WAKACJACH cz. 3
Słońce świeciło niemiłosiernie, a przecież był dopiero początek maja. Nie wyobrażam sobie upałów w środku afrykańskiego lata. W celu ochrony przed słońcem kupiłam sobie kapelusz, musieliśmy też przed każdym wyjściem nasmarować odkryte części ciała balsamem z wysokim filtrem. Starałam się zawsze okryć ramiona zarzucając na nie dużą, bawełnianą chustę. Marrakesz to duża metropolia z labiryntem wąskich uliczek, w których można się łatwo zgubić. Kiedy pytaliśmy jak dojść do pałacu króla lub do muzeum, za wskazanie nam drogi trzeba było zapłacić, za zrobienie zdjęcia podczas wycieczki nad wodospad, również wołano od nas pieniądze. Marokańczycy zarabiają absolutnie na wszystkim, w ich mniemaniu nie ma nic za darmo. Jedzenie jest smaczne i świeże, owoce dojrzałe i smakują zupełnie inaczej, niż te w Polsce. Pojechaliśmy nad wspomniany wodospad zaopatrzeni w kruche ciasteczka i wodę mineralną. Trasa nad wodospad była trudna, trzeba było wspinać się po skalnych ścieżkach, spod stóp usuwały się kamienie, trudno było znaleźć dobre oparcie dla stóp. Mostek, a właściwie kładka z luźno powiązanych liną desek nad rwącym potokiem, była niedbale przymocowana do drugiego brzegu. Nic nie przypominało standardów bezpieczeństwa w Europie. Zakurzona, brudna od specyficznego afrykańskiego kurzu z przyjemnością odpoczywałam na skale jedząc ostatnie markizy i łapczywie popijając wodę z butelki. Oczy cieszył widok roztaczający się wokół. Niemożliwy upał w tej części gór w której odpoczywaliśmy, a na szczytach, daleko przed nami- zalegający śnieg. Tak skrajnie różny krajobraz w jednym miejscu to coś niesamowitego. Wodospad był niewielki, za to widok otaczających nas gór, cudny. Zejście w dół okazało się jeszcze trudniejsze, niż przypuszczałam. Chętnie skorzystałam z pomocnej dłoni przyjaciela. Na dole, w kawiarni na rzece zjedliśmy obiad. Cena była bardzo wygórowana, do tego natrętni grajkowie, którzy nie chcieli odejść od stolika, dopóki nie dostali pieniędzy. Mimo wszystko wycieczkę nad wodospad uważam za udaną, zwłaszcza gdy w wyobraźni wracam do tych niezapomnianych widoków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz