W
piątek jest już ostatni dzień zwiedzania Rzymu. Z panią przewodnik spotkaliśmy
się o godzinie dziewiątej. Nasze kroki skierowaliśmy do Bazyliki Najświętszej
Matki Panny Większej. Jest to pierwszy i największy kościół poświęcony Maryi. W
tej Bazylice czci się Matkę Bożą Śnieżną. Największym skarbem tego kościoła są
relikwie żłóbka betlejemskiego i starożytny obraz Matki Bożej. W uroczystość
Matki Bożej Śnieżnej, co roku piątego sierpnia z kopuły zrzuca się płatki
białych róż przypominające płatki śniegu. W Rzymie panuje przekonanie, że ten
obraz nie raz uratował miasto. Potem odwiedziliśmy najsłynniejszą fontannę w
Rzymie. Głównym elementem fontanny jest fasada przypominająca łuk triumfalny. Turyści
do fontanny wrzucają monety. Jedna moneta oznacza, że wrócimy do Rzymu, dwie
monety romans, a trzy ślub. Monety przeznaczone są na cele charytatywne i
konserwacje zabytków. Następnie udaliśmy się na najsłynniejsze schody
hiszpańskie. Nie wiem ile mają stopni, ale miałam okazję wspiąć się na sam
szczyt. Na szczycie tych schodów znajduje się zabytkowy kościół Świętej Trójcy.
Wracając z powrotem stanęliśmy przed małą fontanną w kształcie rozbitej łodzi.
Znajomi weszli po kładce, by się ochłodzić. Przewodniczka mówiła, że wiosną na
schodach są kwiaty w donicach. Potem, gdy przekwitną ogrodnicy zabierają je,
żeby na następny rok znów położyć. Na schodach siedzi dużo turystów. Odbywają
się na nich coroczne pokazy mody. W zimie na Boże Narodzenie jest ustawiona
szopka. Czekając na przewodniczkę podjadałam biszkopty i krakersy Dr. Gerarda,
które są niezawodne w tych warunkach. Zawsze je noszę w torebce. Produkty Dr.
Gerarda są ze mną w każdym dniu i o każdej porze mogę sięgnąć ręką po nie.
Potem byliśmy na placu trzech fontann. W starożytności odbywały się tam bitwy
morskie, a teraz zostały tylko resztki muru. Obok placu znajduje się kościół św.
Agnieszki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz