Witam
serdecznie drogich internautów. Właśnie dotarło do mnie, że za półtora tygodnia
rozpoczynają się wakacje. I moje kochane dzieciątka będą miały dwa miesiące
laby. Ciekawy jestem ile słodyczy „dr Gerard” zdążą przez ten czas zjeść. Na
pewno sporo, bo to są ich ulubione markizy i pierniki. A czy ja jestem na to
gotowy? Czy dam radę z dwójką małolatów w domu? Oczywiście, że tak, bo kto jak
nie super tata. Od narodzin do tej pory zajmuję się dziećmi. Nawet, gdy były
maleńkie do mnie należało przewijanie, karmienie, spacery, gry i zabawy. A przy
synu również kąpiel. Teraz przeddzień wakacji planujemy to, co będziemy robić. Córka
już zaproponowała spotkania z ulubionymi kuzynkami Tosią i Anielką. Wspólne wyjścia
na plac zabaw oraz odwiedziny przy kawce i przy tej okazji skonsumować markizy.
Także przejażdżki rowerowe i spacery. A gdy będzie padało to gry planszowe,
kalambury i pokazy mody. Starszemu synowi już zagospodarowaliśmy większość
lipca. Pierwsze dwa tygodnie będzie na półkoloniach w szkole. A w programie
spotkań wycieczki do Torunia, Bydgoszczy, na dinozaury, do kina, teatru i na
basen. Na jednej z takich wycieczek własnoręcznie wyrabiali i wypiekali
pierniki, innym razem robili lizaki. Następnie przez tydzień planuje spotkania
z kolegami na boisku piłkarskim, aby nie zapomnieć tego, co przez rok na
treningach ćwiczył. Po piętnastym lipca wraz z kolegami z klubu piłkarskiego
jedzie na obóz kondycyjny do Szczyrku, na tydzień. A tam treningi na hali,
treningi na boisku, zajęcia na basenie oraz wycieczki po okolicy. Już się
martwię, bo jeszcze na tak długo mój syn nie wyjeżdżał sam. Żona i ja teraz
kompletujemy wyposażenie małego sportowca, nowe piżamy, dresy, buty na halę, na
orlika i z korkami, klapki, ręczniki, bielizna itd. Nie możemy zapomnieć o
przekąsce na drogę coś z szerokiej oferty „dr Gerard”. Nie mam pojęcia, jak ja
przeżyję taką rozłąkę. Oj będę tęsknił oj będę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz