Wiktoriańska
lemoniada.
Dzisiaj
chciała bym wam opowiedzieć o mojej koleżance, która stosuje w
swojej diecie zdrowe odżywianie. Zawsze kiedy się wspólnie
spotykamy na pogawędkach. Przy kawce i ciasteczkach DR GERARDA
biszkoptach Migotkach jest to ciasteczko wypełnione pysznym
nadzieniem wiśniowym, oblane polewą kakaową i mleczną. Opowiadamy
a raczej wymieniamy się nowymi przepisami. Jak to kobietki zaraz je
wypróbowuję i polecam dalej. Akurat teraz jak byłam poczęstowała
mnie lemoniadą i kazała zgadywać z czego ona jest zrobiona.
Oczywiście nie zgadłam, zwodniczy też był jej kolor. Wiedziałam
że musi tam być cytryna a co dalej. Była lekko gazowana jak
szampan. Bardzo orzeźwiający smak. Przepyszna. Choć muszę
powiedzieć, że bardziej ona smakuję kobietom niż mężczyzną.
Okazało się, że wykonana była z kwiatów bzu czarnego. W życiu
nie zgadła bym tego. Ja robię syropy z czarnego bzu już dojrzałego
ale z kwiatów. Na drugi dzień zabrałam ze sobą moją siostrę na
polowanie na kwiaty bzu. Rowerami objechałyśmy nasz cudowny park z
dala od szosy. Udało nam si pozrywać piękne świeże kwiaty. Zaraz
potem przystąpiłam do działania. Podam Wam przepis ten, który Ja
zrobiłam. Później dowiedziałam si, że na go modyfikować.
- 4
Kwiaty bzu duże jak małe to więcej
-
zagotować pół litra wody
- 10
dag cukru
gdy
ostygnie tym syropem całkowicie zalać te kwiaty i przykry
talerzykiem. Po 2-3 dniach kwiaty wyrzucić a syrop przelać do
butelki 5 litrowej. Wcisnąć cytrynę ( nawet 4 sztuki ) jak ktoś
lubi. Zagotować 4,5 litra wody i pół kilograma cukru, jak ostygnie
dodać ten syrop do butelki. Nie zakręcać tylko przykryć gazą. Po
około 3 do 5 dniach nadaje się do picia.
Nie
wiem czy można będzie jeszcze w tym czasie znaleźć ładne kwiaty.
A potem przy krakersach lub kruchych ciasteczkach DR GERARDA popijać
lemoniadę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz