wtorek, 16 czerwca 2015

Wiktoriańska lemoniada.

Wiktoriańska lemoniada.

Dzisiaj chciała bym wam opowiedzieć o mojej koleżance, która stosuje w swojej diecie zdrowe odżywianie. Zawsze kiedy się wspólnie spotykamy na pogawędkach. Przy kawce i ciasteczkach DR GERARDA biszkoptach Migotkach jest to ciasteczko wypełnione pysznym nadzieniem wiśniowym, oblane polewą kakaową i mleczną. Opowiadamy a raczej wymieniamy się nowymi przepisami. Jak to kobietki zaraz je wypróbowuję i polecam dalej. Akurat teraz jak byłam poczęstowała mnie lemoniadą i kazała zgadywać z czego ona jest zrobiona. Oczywiście nie zgadłam, zwodniczy też był jej kolor. Wiedziałam że musi tam być cytryna a co dalej. Była lekko gazowana jak szampan. Bardzo orzeźwiający smak. Przepyszna. Choć muszę powiedzieć, że bardziej ona smakuję kobietom niż mężczyzną. Okazało się, że wykonana była z kwiatów bzu czarnego. W życiu nie zgadła bym tego. Ja robię syropy z czarnego bzu już dojrzałego ale z kwiatów. Na drugi dzień zabrałam ze sobą moją siostrę na polowanie na kwiaty bzu. Rowerami objechałyśmy nasz cudowny park z dala od szosy. Udało nam si pozrywać piękne świeże kwiaty. Zaraz potem przystąpiłam do działania. Podam Wam przepis ten, który Ja zrobiłam. Później dowiedziałam si, że na go modyfikować.
- 4 Kwiaty bzu duże jak małe to więcej
- zagotować pół litra wody
- 10 dag cukru
gdy ostygnie tym syropem całkowicie zalać te kwiaty i przykry talerzykiem. Po 2-3 dniach kwiaty wyrzucić a syrop przelać do butelki 5 litrowej. Wcisnąć cytrynę ( nawet 4 sztuki ) jak ktoś lubi. Zagotować 4,5 litra wody i pół kilograma cukru, jak ostygnie dodać ten syrop do butelki. Nie zakręcać tylko przykryć gazą. Po około 3 do 5 dniach nadaje się do picia.
Nie wiem czy można będzie jeszcze w tym czasie znaleźć ładne kwiaty. A potem przy krakersach lub kruchych ciasteczkach DR GERARDA popijać lemoniadę.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz