Rododendrony na
działce.
Witam wszystkich
lubiących przepyszne kruche ciastka Alusie lub prymuski orzechowe Dr
Gerarda. W swym asortymencie Dr Gerard ma dla każdego coś
słodkiego. Na mały spacer z dzieckiem i do kawy i na działkę czy
dla gości. Polecamy je spróbować.
Dzisiaj
chciałam Wam opisać moją przygodę z azaliami, różanecznikiem a
potocznie nazywanymi rododendronami. Naturalnie występują głównie
w Azji i części Europy choć w małej ilości. W maju i w czerwcu
kwitnie wiele odmian. Przez większą część roku nie rzucają się
w oczy, za to kiedy w maju zaczynają rozkwitać to nie ma osoby,
która by nie zachwyciła się ich pięknem. Szczególnie gdy
zobaczymy o jaskrawoczerwonych kwiatach. Mnie ujęły kiedy
zwiedzałam park Mużakowski o którym Wam opowiem w następnym
blogu. Postanowiłam zakupić je na moją działkę. Usiadłam do
internetu zaczęłam zdobywać wiedzę o ich hodowli jak podlewać jaką
ziemie lubią i którą odmianę wybrać. Dowiedziałam się, że najlepiej je
kupić w okresie kwitnienia żeby móc sobie wybrać kolor kwiatów.
Tak zrobiłam poszłam na targ i zakupiłam dwa rododendrony.
Posadziłam je w zacienionym, zacisznym czyli osłoniętym od wiatrów
miejscu. Przy oczku wodnym ponieważ lubią one wilgoć. Sprzedawca
powiedział mi, że w okresie kwitnienia i jesienią należy
utrzymywać ciągłą wilgotność podłoża. Wtedy będą obsypywać
się kwiatami a te, które przekwitną należy oberwać a młode
mogły wyrosnąć na nowo. Lubią kwaśną ziemię. W ogrodniczych
sklepach możemy zakupić środek do zakwaszania ziemi przyda nam się do
sadzenia wrzosów. Muszę Wam powiedzieć, że te dwa kwiaty na drugi
dzień całe zwiędły i niestety nie udało mi się ich uratować.
Nie poddałam się posadziłam je jeszcze raz i się udało. Polecam
je wszystkim bo zachwycą każdego kto na nie spojrzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz