Zamieszkaliśmy w domu
pielgrzyma imieniem Jana Pawła Drugiego na peryferiach Rzymu. Około siedem
kilometrów od centrum. Mieliśmy duży dwuosobowy pokój z dużą łazienką. W każdym
pokoju była klimatyzacja powietrza i markizy okienne. Rano zjedliśmy rogalika z
kawą lub z herbatą. Na drogę dostaliśmy suchy prowiant i pojechaliśmy autokarem
zwiedzać Watykan. Nasza grupa liczyła 53 osoby i mieliśmy jasno zielone chusty.
Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy i każda grupa miała swojego przewodnika. Ja
z mężem byliśmy w drugiej grupie. Na początku zwiedzaliśmy ogrody stylu
angielskiego, włoskiego.
Przed Kaplicą Sykstyńską
przewodnik opowiadając pokazywał nam na tablicy zdjęcia. W środku nie można w ogóle rozmawiać.
Potem poszliśmy do Bazyliki Św. Piotra i modliliśmy się przy grobie papieża
Jana Pawła Drugiego, który znajduje się w bazylice. Następnie zwiedzaliśmy
podziemia, gdzie pochowani są papieże. Następnym naszym przewodnikiem był
ksiądz Krzysztof, który studiuje w Rzymie. Nasz opiekun poszedł po bilety na środową
audiencję z papieżem Franciszkiem. Następnie weszliśmy do kościoła św.
Wawrzyńca, w której uczestniczyliśmy we mszy świętej. Potem pojechaliśmy do
Bazyliki św. Jana na Lateranie. Podczas jazdy posilałam się moimi ulubionymi
biszkoptami i markizami Dr. Gerarda. Mój mąż raczej nie przepada za słodyczami,
ale produkty Dr. Gerarda stanowią wyjątek w tej regule i zawsze się częstuje.
Zaczął padać deszcz, ale mieliśmy płaszcze przeciwdeszczowe i nie zmokliśmy. Do
domu pielgrzyma wróciliśmy dopiero na
godzinę 19 00. Na kolacje jedliśmy makaron z sosem pomidorowym i mięso z
surówką. Na deser dostawaliśmy jakiś owoc. Po kolacji z paroma osobami
poszliśmy na spacer zobaczyć pobliską miejscowość. Po drodze wstąpiliśmy na
włoskie lody, które bardzo nam smakowały. Po godzinnym spacerze wróciliśmy, by
odpocząć i nabrać siły na następny dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz