piątek, 19 czerwca 2015

spotkanie

Miło spotkać się z fajnymi znajomymi. Właśnie od paru dni przebywam na zawodach w warcabach stupolowych. Ta miejscowość nazywa się Tlen koło Tucholi na trasie Bydgoszcz-Koszalin. Dom wypoczynkowy jest położony w śroodku lasów pobliżu małych jezior. Zawsze gramy dwie partie dziennie. Rano zaczynamy po śniadaniu o godzinie  9 00, drugą po obiedzie o 1430. Bardzo lubię te umysłowy rodzaj sportu. Wszystkich uczestników tej przyjemnej rozrywki jest 62 osoby mężczyźni i kobiety. Ja raz wygrywam, raz przegrywam i przeważnie  zajmuję miejsce w środkowej tabeli. Nie przejmuję się tym za bardzo, ponieważ traktuję ten przyjazd jako dodatkową formę miłego spędzenia czasu. W wolnych chwilach spacerujemy po lesie wkoło naszego ośrodka. Korzystamy w pełni z uroków pięknego krajobrazu. Wstępujemy do pobliskiego sklepu na orzeźwiające lody. W sklepie tym znajdują się moje ulubione produkty Dr. Gerarda i często sięgam na półkę po nie. W tym upale wybieram ciasteczka bez polewy czekoladowej na przykład biszkopty, krakersy lub markizy. Pewnego razu będąc w sklepie widziałam jak starszej kobiecie zrobiło się słabo. Pan stojący koło niej szybko ją podtrzymał, by nie upadła. Sprzedawczyni zaraz podała jej stołek, żeby sonbie usiadła i przyniosła wodę w jednorazowym kubku. Chwilę posiedziała po czym ruszyła do wyjścia. Ja w tym czasie też  właśnie wychodziłam. Zaproponowałam jej, że ją odprowadzę do domu. Bardzo się ucieszyła, bo jeszcze była osłabiona. Wzięłam jej siatki, a ona podtrzymywała się mnie. Do jej domu szłyśmy powoli około dziesięć minut. Zaprowadziłam ją pod drzwi. Zaprosiła mnie do mieszkania na herbatę lecz nie chciałam wchodzić do mieszkania obcej kobiety. W dowód wdzięczności wyjeła ciastka Dr. Gerarda w polewie czekoladowej i mi wręczyła. Nie chciałam wziąść ich lecz ona zapewniała mnie, że to jej ulubione najsmaczniejsze ciasteczka.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz