Po kolacji wspólnie z mężem
zastanawialiśmy się co zrobić z czasem wolnym. Godzina jeszcze młoda, piękna
letnia pogoda za oknem, słońce całkiem wysoko na niebie. Szkoda te wieczorne
godziny przesiedzieć w hotelowym pokoju, nawet gdyby był to super wypasiony
apartament - po prostu szkoda. Zastanawialiśmy się co by tu można było jeszcze
zobaczyć w Warszawie, czego nie widzieliśmy. Mąż przypomniał sobie o nowej
linii metra. Tam jeszcze nas nie było. Zgodziłam się z entuzjazmem i dorzuciłam
swoją propozycję – spacer Nowym Światem i Starówką. Sądziłam, że mąż będzie
zawiedziony moim pomysłem, gdyż te miejsca są nam dobrze znane. Tymczasem
zaakceptował mój plan, mówiąc, że on również uwielbia klimat tych miejsc i z
chęcią tam pojedzie przy wykorzystaniu wcześniej wspomnianej nowej linii metra.
Po czym szybko przebraliśmy się. Ja wrzuciłam do ekologicznej siateczki, z
którą się zazwyczaj nie rozstaję, pół litrową butelkę wody mineralnej i
wcześniej zakupione kruche ciasteczka o nazwie wit’AM z musli, śliwką i
czekoladą oraz dwa małe opakowania wafli Pryncypałki Classic Impuls z asortymentu Dr Gerarda. Z takim
wyposażeniem nie straszny żaden nagły głód. Nasza prywatna wycieczka okazała
się wspaniała. Na jej początku odczuwałam zmęczenie po całym wyczerpującym dniu
ale później rozkręciłam się. Najpierw zobaczyliśmy metro i przejechaliśmy się
kolejką, po tej atrakcji, tak jak planowaliśmy zrobiliśmy sobie długi
romantyczny spacer o zachodzie słońca. Pstryknęliśmy kilka pamiątkowych fotek.
Mieliśmy pójść na lody ale doszliśmy do wniosku, że to zły pomysł, bo ostatnio
trochę bolało mnie gardło. Wydobyliśmy natomiast z mojej siateczki pyszne
andruty i z rozkoszą posililiśmy się nimi. Ach! Co to był za wieczór!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz