WYCIECZKA
Pogoda znacznie się poprawiła, a mnie ciągnie gdzieś w dal. Nie mogę usiedzieć na miejscu, zaczynam się dusić w mieście. Spontanicznie przekopałam oferty biur podróży w Internecie, koniecznie muszę poczuć siłę przyrody i przysłowiowy wiatr we włosach. Chcę gnać przed siebie, bez konkretnie wyznaczonego celu, bez żadnych ustalonych ram, godzin na posiłki, ale w odpowiednim towarzystwie. Z dwójką przyjaciół zdecydowaliśmy się na Maroko, a konkretnie na Marrakesz. Fascynuje mnie inna kultura, religia, upodobania. Jestem ciekawa wszystkiego. Podczas poszukiwania informacji w necie na interesujące mnie tematy z przyjemnością chrupałam kruche ciasteczka z firmy Dr Gerard. Na dłużej zatrzymałam się ,przeglądając zdjęcia pokazujące dziką przyrodę. Omal nie zakrztusiłam się z wrażenia, kiedy zobaczyłam zdjęcie przedstawiające kozy na drzewach. Nie wiem, jak to możliwe, ale te kozy z apetytem zjadały liście z górnych gałęzi drzewa na którym siedziały, coś niesamowitego. Niewątpliwą atrakcją turystyczną jest również spacer brzegiem Atlantyku w miejscowości o nazwie Essaouira. Sprawdzałam na mapie, to jakieś dwie godziny jazdy samochodem od Marrakeszu. Wszystko brzmi sensownie i intrygująco. Ceny za nocleg w hotelu drugiej klasy nie najgorsze. Pozostaje sprawdzić koszt i trasę przelotu. Paszport i potrzebne szczepienia ochronne mam jeszcze ważne. Teraz tylko konkretny termin urlopu i dalej w świat. Podekscytowana faktem ciekawej, nieznanej podróży, zgłodniałam. Zrobiłam sobie pyszne kanapeczki na krakersach i zalałam ciepłym mlekiem kubek z liofilizowaną czekoladą. Po kuchni rozszedł się cudowny zapach aromatycznych ciastek zmieszany z zapachem mleka i czekolady. Teraz mój niespokojny duch znalazł chwilę wytchnienia i zadowolenia z podjętej decyzji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz