wtorek, 9 czerwca 2015

Spotkanie z koleżanką



W miniony weekend wybrałam się na ploteczki do mojej dobrej koleżanki, która mieszka w oddalonym trzydzieści kilometrów miasteczku. Niby niedaleko ale nie widziałyśmy się parę miesięcy, bo zarówno dla mnie jak i dla niej to wielka wyprawa. Pojechałam tam autobusem. Koleżanka już czekała na mnie na dworcu. Przywitałyśmy się i po wymianie zwyczajowych serdeczności poszłyśmy do jej mieszkania na kawę. Po przekroczeniu progu mieszkania wręczyłam jej pudełeczko kakaowych markizów z pysznym kremem orzechowym o ładnej nazwie Markizy gold. Gdy komuś chcę coś podarować wybieram z reguły to co mi smakuje w nadziei, że to co dla mnie jest dobre sprawdzi się i u innych ludzi. W końcu zawsze chcę dać innym coś od serca to co najlepsze. Tak było i tym razem i nie zawiodłam się swoim wyborem. Koleżanka była szczerze zachwycona moim słodkim upominkiem. Sama też była starannie przygotowana na mój przyjazd. Upiekła specjalnie dla mnie pyszny sernik z brzoskwiniami na kruchym spodzie. Dodatkowo ugościła mnie wafelkami z tej samej firmy co podarowane przeze mnie markizy, czyli od producenta wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Po degustacji wybrałyśmy się na spacer. Koleżanka pokazała mi swoje miasteczko, małe ale urocze. Niewielki placyk w centrum z małą fontanną i rzeźbą przedstawiającą jakąś ważną personę zasłużoną dla miasta, której nazwisko zapomniałam. Poszłyśmy do parku a gdy zgłodniałyśmy koleżanka zaprosiła mnie do pizzerii. I tak na rozmawianiu, spacerowaniu i jedzeniu upłynął nam prawie cały dzień. Na koniec naszego spotkania koleżanka odprowadziła mnie na dworzec autobusowy. Umówiłyśmy się na następną wizytę tym razem u mnie. Po tak miło spędzonym czasie, w dobrym nastroju wróciłam do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz