W miniony weekend wybrałam się na
ploteczki do mojej dobrej koleżanki, która mieszka w oddalonym trzydzieści kilometrów
miasteczku. Niby niedaleko ale nie widziałyśmy się parę miesięcy, bo zarówno dla mnie jak i dla niej
to wielka wyprawa. Pojechałam tam autobusem. Koleżanka już czekała na mnie na
dworcu. Przywitałyśmy się i po wymianie zwyczajowych serdeczności poszłyśmy do
jej mieszkania na kawę. Po przekroczeniu progu mieszkania wręczyłam jej pudełeczko
kakaowych markizów z pysznym kremem orzechowym o ładnej nazwie Markizy gold.
Gdy komuś chcę coś podarować wybieram z reguły to co mi smakuje w nadziei, że
to co dla mnie jest dobre sprawdzi się i u innych ludzi. W końcu zawsze chcę
dać innym coś od serca to co najlepsze. Tak było i tym razem i nie zawiodłam
się swoim wyborem. Koleżanka była szczerze zachwycona moim słodkim upominkiem.
Sama też była starannie przygotowana na mój przyjazd. Upiekła specjalnie dla
mnie pyszny sernik z brzoskwiniami na kruchym spodzie. Dodatkowo ugościła mnie
wafelkami z tej samej firmy co podarowane przeze mnie markizy, czyli od
producenta wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Po degustacji wybrałyśmy się na
spacer. Koleżanka pokazała mi swoje miasteczko, małe ale urocze. Niewielki placyk
w centrum z małą fontanną i rzeźbą przedstawiającą jakąś ważną personę
zasłużoną dla miasta, której nazwisko zapomniałam. Poszłyśmy do parku a gdy
zgłodniałyśmy koleżanka zaprosiła mnie do pizzerii. I tak na rozmawianiu,
spacerowaniu i jedzeniu upłynął nam prawie cały dzień. Na koniec naszego
spotkania koleżanka odprowadziła mnie na dworzec autobusowy. Umówiłyśmy się na
następną wizytę tym razem u mnie. Po tak miło spędzonym czasie, w dobrym nastroju
wróciłam do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz