Ma dworze był upał. Mój pies ciężko dyszał w mieszkaniu. Postanowiłam wybrać się na kilka godzin nad pobliskie jezioro. Zaproponowałam Filipowi wspólny wypad nad wodę. Ucieszył się z tak spontanicznej niespodzianki. Wyruszyliśmy zaraz po pracy. Słońce mocno świeciło, powietrze było parne, burzowe. Filip czekał z psem przed moim domem. Po drodze zrobiliśmy małe zakupy - butelki z wodą mineralną, kilka bułek i paczkę biszkoptów.
Jechaliśmy spokojnie ciesząc się swoim towarzystwem. Frodo z tylnego siedzenia co chwile dawał znać o sobie cichutko skomląc , tak jak byśmy zapomnieli, że istnieje hi hi. Łobuz nie mógł się doczekać kiedy wyskoczy z samochodu. Po dotarciu na miejsce od razu pognał do wody. Labradory, jak większość psów, uwielbiają pływać. W wodzie jest nie do pokonania. Zręcznie aportuje rzucanego mu kija i świetnie się przy tym bawi. Nie mniej zabawny ma podczas otrzepywania się z wody fundując na przy okazji zimny prysznic. Widząc, a może bardziej słysząc moją reakcję na tak ewidentne szaleństwo – czyli pisk, wesoło merdał ogonem i podbiegał jeszcze bliżej. W końcu i on musiał odpocząć . Ja zostałam z nim na kocu wygrzewając się w popołudniowym słońcu, a Filip poszedł do niewielkiej tawerny kupić lody. Nad wodą apetyt wzrasta i wszystko smakuje wyśmienicie, zatem… W torebce miałam jeszcze zaczętą paczkę z markizami. Zanim Filip powrócił, ciasteczka stały się jedynie wspomnieniem. Frodo wyłudził oczywiście słodką przekąskę. Posiedzieliśmy tak jeszcze przez godzinkę ciesząc się zapachem lata i odprężeniem jakim był dla nas ten wypad nad jezioro. Całe szczęście, że lato przed nami i czeka nas jeszcze wiele takich wypadów. (ze słodkościami :) )
Jechaliśmy spokojnie ciesząc się swoim towarzystwem. Frodo z tylnego siedzenia co chwile dawał znać o sobie cichutko skomląc , tak jak byśmy zapomnieli, że istnieje hi hi. Łobuz nie mógł się doczekać kiedy wyskoczy z samochodu. Po dotarciu na miejsce od razu pognał do wody. Labradory, jak większość psów, uwielbiają pływać. W wodzie jest nie do pokonania. Zręcznie aportuje rzucanego mu kija i świetnie się przy tym bawi. Nie mniej zabawny ma podczas otrzepywania się z wody fundując na przy okazji zimny prysznic. Widząc, a może bardziej słysząc moją reakcję na tak ewidentne szaleństwo – czyli pisk, wesoło merdał ogonem i podbiegał jeszcze bliżej. W końcu i on musiał odpocząć . Ja zostałam z nim na kocu wygrzewając się w popołudniowym słońcu, a Filip poszedł do niewielkiej tawerny kupić lody. Nad wodą apetyt wzrasta i wszystko smakuje wyśmienicie, zatem… W torebce miałam jeszcze zaczętą paczkę z markizami. Zanim Filip powrócił, ciasteczka stały się jedynie wspomnieniem. Frodo wyłudził oczywiście słodką przekąskę. Posiedzieliśmy tak jeszcze przez godzinkę ciesząc się zapachem lata i odprężeniem jakim był dla nas ten wypad nad jezioro. Całe szczęście, że lato przed nami i czeka nas jeszcze wiele takich wypadów. (ze słodkościami :) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz