poniedziałek, 22 czerwca 2015

podróż


W sobotę pakujemy się i o godzinie 9 planujemy wyjazd w podróż powrotną do Polski. Jestem bardzo zadowolona z naszej wycieczki. Miałam okazję, chociaż w części zobaczyć Watykan i Rzym. Były to niezapomniane chwile dla wszystkich uczestników. Teraz jeszcze żyjemy tymi wspomnieniami. Układamy bagaże według kolejności wysiadania, by potem można szybciej go znaleźć. Po raz ostatni oglądamy się na dom pielgrzyma i w drogę. Dokładnie wyruszyliśmy o godzinie 9 10. Przez okno obserwuje tutejszy krajobraz. Podobają mi się duże palmy i inne rośliny tego klimatu. Na ulicach w Rzymie stoją samochody i motory. Bardzo dużo ludzi dojeżdża do pracy na motorach. Trzeba umieć  dobrze jeździć, by w tym zagęszczeniu nie spowodować stłuczki. Nasi kierowcy są zawodowcami i wiedzą jak się zachować w różnych sytuacjach. Po drodze mijamy narodowy stadion olimpijski, jedziemy wzdłuż rzeki Tyber. Za Rzymem autostrada obsadzona jest białymi, różowymi oleandrami. Między Bolonią, a Padwą rozciągają się duże plantacje borówek, brzoskwiń, winogron, kukurydzy. Nad plantacją śliwek jest rozłożona drobna siatka chroniąca owoce. Także widać plantacje specjalnej topoli do robienia papieru. W autokarze rozbrzmiewają wesołe piosenki. Mąż zabrał się do jedzenia ostatnich sztuk krakersów i biszkoptów Dr. Gerarda. Jemu też bardzo smakują te produkty. Czasem po pracy kupi jakieś ciasteczka Dr. Gerarda. Teraz jego ulubionym produktem są pierniczki. Po paru godzinach podróży wjeżdżamy w Alpy włoskie. Przejeżdżamy przez wiele tuneli, które są  pod górami. Większość robi zdjęcia lub nagrywa kamerą. Około godziny 22 w autobusie robi się cicho, tylko pojedyncze osoby szeptem rozmawiają. Pierwsze osoby wysiadły w Nysie. Ja z mężem wysiadłam w Częstochowie. Poczekaliśmy godzinkę na pociąg do Krakowa.                

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz