W końcu nadszedł czas naszego urlopu. W tym roku pojechaliśmy z
dwójką dzieci nad polskie morze, a dokładnie miejscowość Ustronie Morskie. Za
nim wybraliśmy się, to musieliśmy przekazać opiekę nad psem mojej siostrze,
która mieszka koło nas. Także zostawiłam jej klucze do domu, by mogła mi podlać
kwiaty. Ona ma urlop dopiero w sierpniu.
Więc ja będę sprawowała opiekę nad jej domem. Wyruszyliśmy autem w sobotę o
trzeciej nad ranem. Podczas jazdy dzieci smacznie spały. Najpierw dwie godziny
ja jechałam, a potem mąż mnie zastąpił. Podczas podróży podjadaliśmy pierniczki
Dr. Gerarda. Zakupiłam kilka rodzajów ciastek produkcji Dr. Gerarda ze względu na dzieci i męża. Mąż uwielbia
pierniczki, dzieci przepadają za drażami, a ja lubię jedno i drugie. Podróż do
Ustronia trwała osiem godzin z małymi przerwami. Wcześniej przez Internet
wynajęliśmy pokój blisko morza. Jeszcze nie byliśmy w tej miejscowości, a z
dziećmi jedziemy dopiero pierwszy raz. Kasia ma cztery lata, a Paweł sześć lat.
Na początku dzieci bały się wchodzić do wody lecz to nie trwało długo. Potem
musieliśmy siłą wyciągać je z wody. W
ciągu dwóch tygodni dwa razy padał deszcz. Wtedy jeździliśmy na wycieczki
autem. W pozostałe dni była słoneczna pogoda i przebywaliśmy na plaży. Razem z
maluchami bawiliśmy się w piasku, graliśmy piłką. Córka zgubiła wiaderko z
łopatką i był wielki płacz. Musieliśmy kupić jej nowy zestaw do kopania w
piasku. Dla nich największą frajdą było
budowanie zamku z piasku i wbieganie do morza. Wieczorami dzieci były już bardzo
zmęczone. Po kąpieli szybko zasypiały,
natomiast wcześnie rano budziły się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz