ANIA WRÓCIŁA DO PRACY
Wygląda na to, że mamy prawdziwe lato. Upały prawie takie jak w Afryce. Dobrze, że w biurze mamy klimatyzację, inaczej kiepsko widzę naszą wydajność w pracy. Wszyscy pijemy sporo wody, więc automat na holu jest wprost oblegany. Ja chętnie do kubka z wodą wrzucam kilka dojrzałych truskawek z przyjemnością dogryzając do tego świeżutkie biszkopty. Taka lekka przekąska zaspokaja moje łaknienie słodyczy i pozwala przetrwać do przerwy śniadaniowej. Zdarzają się jednak takie dni, że łaknienie słodyczy jest znacznie większe, wtedy sięgam po sprawdzone draże. Rozkoszuję się ich smakiem, przedłużając przyjemność rozpływającej się rozkoszy w ustach. Nadal jestem łasuchem, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Czerpię niesamowitą przyjemność jedząc np. kruche ciasteczka popijane aromatyczną kawą. Dość już jednak opowieści o przyjemnościach, w biurze sporo pracy, muszę nadgonić niewielkie zaległości powstałe podczas mojego urlopu. Pracujemy w mniejszym składzie z powodu wakacji moich współpracowników. Tym razem to dla nich nadszedł czas leniuchowania. Myślę, że równie udanie minie im czas wypoczynku, jak naszej ekipie wracającej z Maroka. Mimo, że wybawiłam się przednio i odpoczęłam za wszech czasy, zazdroszczę kolegom wakacji.
W najbliższy weekend wywiozę Froda do rodziców, tam upał będzie dla niego mniej dokuczliwy. Dom zbudowany z cegły, większa przestrzeń w pomieszczeniach i oczywiście cień pod ukochaną gruszą taty. Zawsze z nutką tęsknoty wspominam te tak niegdyś zwyczajne posiłki spożywane pod konarami wspomnianej gruszy. Takie to wtedy było normalne i oczywiste, że nie doceniałam faktu walorów mieszkania w takim uroczym miejscu. Dobrze, że zawsze mogę tam wrócić. Czuję wyraźnie przynależność do tego miejsca, z czego bardzo się cieszę.
W najbliższy weekend wywiozę Froda do rodziców, tam upał będzie dla niego mniej dokuczliwy. Dom zbudowany z cegły, większa przestrzeń w pomieszczeniach i oczywiście cień pod ukochaną gruszą taty. Zawsze z nutką tęsknoty wspominam te tak niegdyś zwyczajne posiłki spożywane pod konarami wspomnianej gruszy. Takie to wtedy było normalne i oczywiste, że nie doceniałam faktu walorów mieszkania w takim uroczym miejscu. Dobrze, że zawsze mogę tam wrócić. Czuję wyraźnie przynależność do tego miejsca, z czego bardzo się cieszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz