FIONA
Fiona bardzo tęskni za właścicielami. Myślę, że najbardziej za wszędobylską Zosią. To ona szalała wraz z nią w ogrodzie i w parku. Pies bardzo zżył się z dziewczynką. Krząta się po mieszkaniu szukając swych ludzkich przyjaciół. Popiskuje cichutko, że aż serce się ściska patrząc na wyzierający smutek z oczu goldenki. Czasem otwieram drzwi do pokoju Zosi i pozwalam suni poleżeć na łóżku Zosi. Chociaż w ten sposób może poczuć nieco swych ulubieńców. Postanowiłam jednak nieco bardzij uprzyjemnić mu czas rozłąki, przywiozłam od rodziców Froda, aby dotrzymał towarzystwa suni. Trochę to poprawiło nastrój w domu. Psy od dawna są zaprzyjaźnione i często razem szaleją, broją i wyłudzają smakołyki na potęgę. Lubię wieczorkiem posiedzieć na tarasie z filiżanką kawy w ręku rozkoszując się kruchymi ciasteczkami. Te łobuzy natychmiast są przy mnie kiedy tylko usłyszą szelest opakowania hihihi. Tak więc towarzystwa mi nie brakuje. Jutro rozstawie sztalugi i zobaczymy co uda mi się naszkicować. Czuję zew do pracy, a to dobry znak, syndrom weny hihihi. Zmiana otoczenia pozytywnie wpłynęła na moje zmysły, skalę impresji, poszerzenie percepcji. Mam nadzieje, że światło również będzie odpowiednie. Takie moje malowanie sprawia mi ogromną przyjemność, relaksuje się przy tym. To moja odskocznia od codzienności. Zastanawiałam się kiedyś co by było kiedy zabrakłoby mi słodyczy lub możliwości malowania. Nad czym bardziej bym ubolewała? Na te pytania nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi hihihi. Tak rozmyślając sięgnęłam bezwiednie po smaczne pierniczki. Na tak bezwarunkowy odruch roześmiałam się w głos. Doszłam do wniosku, że jedno drugiego nie wyklucza, za to razem stanowią świetny duet.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz